Siedem, a może nawet osiem koników polskich urodziło się w Nadleśnictwie Kliniska na wiosnę.
Nie wiadomo ile dokładnie, bo zwierzęta żyją na wolności i nie można jeszcze tego sprawdzić, ale jak oceniają leśnicy to bardzo dobry wynik.
To rasa, której przodkiem był tarpan. Celem hodowli jest odtworzenie tego gatunku.
W sumie na 700 hektarach lasu żyją trzy tabuny konika polskiego.
- To ponad 60 osobników - mówi Ryszard Siarkiewicz-Hoszowski, Zastępca Nadleśniczego Nadleśnictwa Kliniska. - Każdy z tych tabunów ma własnego ogiera, te ogiery ze sobą konkurują, próbują pozbierać sobie klacze. Ta historia jest złożona, ale właściwie tak to wygląda jak u tarpanów. O to właśnie chodzi, bo protoplastą konika polskiego był tarpan.
Koniki są pod kontrolą Polskiego Związku Hodowców Koni, sprawdza on czy zwierzęta przenoszą odpowiednie cechy - dodaje Ryszard Siarkiewicz-Hoszowski. - Te koniki co roku przechodzą przegląd. Wszystkie te, które się pojawiają na świecie dostają paszport, znamy ich rodowód wiele pokoleń wstecz. Wiemy kto jest ojcem, wszystkie konie przechodzą badanie krwi. Badanie genetyczne pozwala ustalić dokładne pochodzenie konia.
Koniki, które nie spełniają cech swojego gatunku są sprzedawane. Trzeba za niego zapłacić kilka tysięcy złotych.
To rasa, której przodkiem był tarpan. Celem hodowli jest odtworzenie tego gatunku.
W sumie na 700 hektarach lasu żyją trzy tabuny konika polskiego.
- To ponad 60 osobników - mówi Ryszard Siarkiewicz-Hoszowski, Zastępca Nadleśniczego Nadleśnictwa Kliniska. - Każdy z tych tabunów ma własnego ogiera, te ogiery ze sobą konkurują, próbują pozbierać sobie klacze. Ta historia jest złożona, ale właściwie tak to wygląda jak u tarpanów. O to właśnie chodzi, bo protoplastą konika polskiego był tarpan.
Koniki są pod kontrolą Polskiego Związku Hodowców Koni, sprawdza on czy zwierzęta przenoszą odpowiednie cechy - dodaje Ryszard Siarkiewicz-Hoszowski. - Te koniki co roku przechodzą przegląd. Wszystkie te, które się pojawiają na świecie dostają paszport, znamy ich rodowód wiele pokoleń wstecz. Wiemy kto jest ojcem, wszystkie konie przechodzą badanie krwi. Badanie genetyczne pozwala ustalić dokładne pochodzenie konia.
Koniki, które nie spełniają cech swojego gatunku są sprzedawane. Trzeba za niego zapłacić kilka tysięcy złotych.
- To ponad 60 osobników - mówi Ryszard Siarkiewicz-Hoszowski, Zastępca Nadleśniczego Nadleśnictwa Kliniska.

Radio Szczecin