To nowa sytuacja dla ratowników - na kąpieliskach w całym regionie pojawiają się goście zza wschodniej granicy. Nie wszyscy rozumieją polecenia, inne są też zwyczaje, które przywieźli ze swojego kraju. WOPR-owcy szukają rozwiązania: jak tłumaczyć Ukraińcom zasady panujące na polskich plażach.
Jednym z pomysłów są tablice z czytelnymi piktogramami. To jasny komunikat nie tylko dla gości zza granicy, ale i dla Polaków, którzy zwykle nie czytają długiego regulaminu.
Problem w tym, że samorządy, które zarządzają kąpieliskami, nie znalazły w tym roku pieniędzy na taką inwestycję - mówi Apoloniusz Kurylczyk, prezes zachodniopomorskiego WOPR.
- W związku z trudną sytuacją finansową samorządu, nie znajdują się środki finansowe na tego typu działania. Próbowaliśmy również wnioskować i złożyć takie pomysły do Międzynarodowej Federacji Ratownictwa Wodnego, ale do tej pory nie otrzymaliśmy tego wsparcia - mówi Kurylczyk.
Innym problemem jest brak kadry posługującej się językiem ukraińskim lub chociażby rosyjskim. Ukraińcy wybierają również do kąpieli miejsca niestrzeżone, a to może doprowadzić do tragedii takiej, jak w Świdwinie, gdzie pod koniec czerwca 17-latek wskoczył do wody z pomostu, ale już nie wypłynął.
Problem w tym, że samorządy, które zarządzają kąpieliskami, nie znalazły w tym roku pieniędzy na taką inwestycję - mówi Apoloniusz Kurylczyk, prezes zachodniopomorskiego WOPR.
- W związku z trudną sytuacją finansową samorządu, nie znajdują się środki finansowe na tego typu działania. Próbowaliśmy również wnioskować i złożyć takie pomysły do Międzynarodowej Federacji Ratownictwa Wodnego, ale do tej pory nie otrzymaliśmy tego wsparcia - mówi Kurylczyk.
Innym problemem jest brak kadry posługującej się językiem ukraińskim lub chociażby rosyjskim. Ukraińcy wybierają również do kąpieli miejsca niestrzeżone, a to może doprowadzić do tragedii takiej, jak w Świdwinie, gdzie pod koniec czerwca 17-latek wskoczył do wody z pomostu, ale już nie wypłynął.

Radio Szczecin