Zaginięcia dzieci na plaży, to najczęstsze zgłoszenia, jakimi zajmują się nadmorscy ratownicy. Co roku problem wraca, jak bumerang, szczególnie w weekendy, gdy obłożenie plaży jest największe.
Historie, jak ta opowiedziana przez siedmioletnią Paulinkę, są na plaży codziennością.
- Zorientowałam się, że rodziców nie ma i taka pani podeszła i zapytała, jak się nazywam, nie pamiętałam mojej mamy numeru telefonu - mówi dziewczynka.
Dlatego ratownicy, szczególnie przed weekendem, gdy na plaży jest największy tłok, proszą o ostrożność - zaznacza Adam Wąsik, koordynator świnoujskiego kąpieliska.
- Zaginięcia dzieci zdarzają się bardzo często. Co roku apelujemy, by jednak rodzice zwracali uwagę na swoje pociechy - podkreśla Wąsik.
Większość dzieci na szczęście wie, co robić, gdy stracą rodziców z oczu.
- Trzeba iść do ratownika. - Najważniejsze, żeby nie chodzić z obcymi - mówią najmłodsi.
Do tej pory na świnoujskim kąpielisku odnaleźć się udało każde dziecko, choć nawet po kilku godzinach i niemieckiej stronie plaży. Jednak, by takich sytuacji uniknąć, maluchów najlepiej nie spuszczać z oczu.
- Zorientowałam się, że rodziców nie ma i taka pani podeszła i zapytała, jak się nazywam, nie pamiętałam mojej mamy numeru telefonu - mówi dziewczynka.
Dlatego ratownicy, szczególnie przed weekendem, gdy na plaży jest największy tłok, proszą o ostrożność - zaznacza Adam Wąsik, koordynator świnoujskiego kąpieliska.
- Zaginięcia dzieci zdarzają się bardzo często. Co roku apelujemy, by jednak rodzice zwracali uwagę na swoje pociechy - podkreśla Wąsik.
Większość dzieci na szczęście wie, co robić, gdy stracą rodziców z oczu.
- Trzeba iść do ratownika. - Najważniejsze, żeby nie chodzić z obcymi - mówią najmłodsi.
Do tej pory na świnoujskim kąpielisku odnaleźć się udało każde dziecko, choć nawet po kilku godzinach i niemieckiej stronie plaży. Jednak, by takich sytuacji uniknąć, maluchów najlepiej nie spuszczać z oczu.

Radio Szczecin
