To pierwsza taka operacja w Polsce. Lekarze ze szpitala Zdroje w Szczecinie wszczepili elektrody do mózgu 16-letniego Igora. Pierwszy raz zrobiono to przy użyciu robota.
Chłopak ma padaczkę, elektrody mają pomóc zlokalizować miejsce w mózgu, które odpowiada za ataki. Zespół prof. Leszka Sagana mógł przeprowadzić pionierską procedurę dzięki sprzętowi, który placówka dostała od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Dzięki temu sprzętowi, proces szukania ogniska ataków jest bardziej precyzyjny i trwa znacznie krócej - mówi neurochirurg profesor Leszek Sagan.
- W głębokie struktury mózgu wszczepia się tzw. mikroelektrody, które są trochę grubsze niż włos. Musi być to wykonane bardzo precyzyjnie. Wszczepienie jednej elektrody, przy tradycyjnych metodach, zajmuje długi czas, dlatego w tym przypadku z pomocą przychodzi robotyka. To jest robot, który umożliwi wszczepianie tych elektrod w bardzo szybki sposób. Ostatnie wszczepiliśmy w czasie około sześciu minut dla jednej elektrody - podkreśla prof. Sagan.
Padaczkę u Igora zdiagnozowano, gdy miał 11 lat. Ataki są dla niego bardzo kłopotliwe i mają ogromny wpływ na jego życie - zaznacza Elżbieta Solińska, mama nastolatka.
- Ataki Igora nie były niczym zapowiadane, czyli następowały bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Jego ataki wyglądają, jak takie zawieszenia i trwają do minuty. W tym czasie Igor nie czuje, nie mówi, nie reaguje na nic, jest nieobecny ciałem i duchem - mówi mama.
Igor w piątek zostanie wypisany do domu. Jak sam mówi, marzy przede wszystkim o powrocie do normalności.
- Teraz zacznę szykować się do szkoły. Można powiedzieć, że trochę bałem się wszczepienia elektrod, ale czuję się dzisiaj nawet dobrze - zaznacza Igor.
Elektrody zostały już usunięte z mózgu Igora, teraz lekarze przeanalizują wszystkie dane i przygotują odpowiednie leczenie. Chłopaka czekać będzie jeszcze operacja.
Dzięki temu sprzętowi, proces szukania ogniska ataków jest bardziej precyzyjny i trwa znacznie krócej - mówi neurochirurg profesor Leszek Sagan.
- W głębokie struktury mózgu wszczepia się tzw. mikroelektrody, które są trochę grubsze niż włos. Musi być to wykonane bardzo precyzyjnie. Wszczepienie jednej elektrody, przy tradycyjnych metodach, zajmuje długi czas, dlatego w tym przypadku z pomocą przychodzi robotyka. To jest robot, który umożliwi wszczepianie tych elektrod w bardzo szybki sposób. Ostatnie wszczepiliśmy w czasie około sześciu minut dla jednej elektrody - podkreśla prof. Sagan.
Padaczkę u Igora zdiagnozowano, gdy miał 11 lat. Ataki są dla niego bardzo kłopotliwe i mają ogromny wpływ na jego życie - zaznacza Elżbieta Solińska, mama nastolatka.
- Ataki Igora nie były niczym zapowiadane, czyli następowały bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. Jego ataki wyglądają, jak takie zawieszenia i trwają do minuty. W tym czasie Igor nie czuje, nie mówi, nie reaguje na nic, jest nieobecny ciałem i duchem - mówi mama.
Igor w piątek zostanie wypisany do domu. Jak sam mówi, marzy przede wszystkim o powrocie do normalności.
- Teraz zacznę szykować się do szkoły. Można powiedzieć, że trochę bałem się wszczepienia elektrod, ale czuję się dzisiaj nawet dobrze - zaznacza Igor.
Elektrody zostały już usunięte z mózgu Igora, teraz lekarze przeanalizują wszystkie dane i przygotują odpowiednie leczenie. Chłopaka czekać będzie jeszcze operacja.
Dzięki temu sprzętowi, proces szukania ogniska ataków jest bardziej precyzyjny i trwa znacznie krócej - mówi neurochirurg profesor Leszek Sagan.
Padaczkę u Igora zdiagnozowano, gdy miał 11 lat. Ataki są dla niego bardzo kłopotliwe i mają ogromny wpływ na jego życie - zaznacza Elżbieta Solińska, mama.

Radio Szczecin