Zagrożenia dla mieszkańców nie ma, substancja już nie wycieka. Strażacy z Goleniowa sprawdzili, co dzieje się dziś na rzece Inie.
Na miejscu pracowali strażacy - mówi Dariusz Schacht, rzecznik straży pożarnej w Goleniowie.
- Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia. Zabezpieczyliśmy kolektor burzowy rękawami sorpcyjnymi oraz matami i snopkami słomy. W dalszej części ustawiliśmy zaporę, również z rękawami sorpcyjnymi, w celu zebrania tej substancji ropopochodnej - tłumaczy rzecznik.
Dziś nie stwierdzono już zagrożenia - dodaje Schacht.
- Prowadziliśmy działania polegające tylko i wyłącznie na lustracji samej rzeki i patrolowania odcinka, który płynie przez miasto. Sprawdzaliśmy czy nie ma wycieku. W miejscu, w którym wczoraj z tego kolektora burzowego wypływała ta substancja, na tę chwilę jest czysto - mówi rzecznik straży pożarnej w Goleniowie.
Na miejscu obecni są również przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy pobrali próbki wody.
Nie jest to pierwszy raz, kiedy do rzeki dostają się toksyczne substancje - mówi Artur Furdyna z Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy.
- Kilka lat temu mieliśmy nawet związki arsenu. Tym razem mamy gdzieś tam system kanalizacji, którym dostały się znaczne ilości jakichś substancji ropopochodnych. Nie jest to korzystne, jeżeli całe koryto rzeki już jest pokryte, to już ogranicza wymianę gazową. To jest skomplikowane i poważne skażenie - mówi Furdyna.
Dla naszego regionu rzeka Ina jest tarliskiem wielu gatunków ryb - dodaje.
- Wszystkie gatunki ryb mamy w zagrożeniu. W znacznym stopniu dlatego, że zniszczyliśmy ich domy. Ta substancja ropopochodna dostała się do Iny, to zaraz wyląduje w Zalewie Szczecińskie w jakiejś tam rozproszonej formie. Zawędruje na plaże, na których za chwilę ludzie będą się chcieli kąpać - mówi Artur Furdyna z Towarzystwa Przyjaciół Rzek Iny i Gowienicy.
Przez kilka najbliższych dni strażacy będą sprawdzać, co dzieje się na rzece.

Radio Szczecin
