Pułapki do kłusowania wysłane ze Stanów Zjednoczonych przechwycili funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej.
Skontrolowali przesyłkę na Poczcie Polskiej. Miała ona trafić do odbiorcy w Zachodniopomorskiem. Nadawca zadeklarował, że w przesyłce znajdują się elementy metalowe.
- Jednak okazały się one urządzeniami przeznaczonymi do kłusownictwa i nie były to urządzenia tzw. pułapki żywołowne, czyli pułapki, które w humanitarny sposób pozwalają na złapanie i wypuszczenie zwierzęcia - mówi Małgorzata Brzoza z Izby Administracji Skarbowej w Szczecinie. - Producent w korzyściach tych urządzeń wymienia m.in. wysoką skuteczność i szybką śmierć złapanego zwierzęcia.
Prawo łowieckie zabrania gromadzenia, posiadania, wytwarzania, przechowywania lub wprowadzania do obrotu narzędzi i urządzeń przeznaczonych do kłusownictwa. Złamanie tego zakazu zagrożone jest grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do jednego roku.
Sprawę przekazano policji.
- Jednak okazały się one urządzeniami przeznaczonymi do kłusownictwa i nie były to urządzenia tzw. pułapki żywołowne, czyli pułapki, które w humanitarny sposób pozwalają na złapanie i wypuszczenie zwierzęcia - mówi Małgorzata Brzoza z Izby Administracji Skarbowej w Szczecinie. - Producent w korzyściach tych urządzeń wymienia m.in. wysoką skuteczność i szybką śmierć złapanego zwierzęcia.
Prawo łowieckie zabrania gromadzenia, posiadania, wytwarzania, przechowywania lub wprowadzania do obrotu narzędzi i urządzeń przeznaczonych do kłusownictwa. Złamanie tego zakazu zagrożone jest grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do jednego roku.
Sprawę przekazano policji.

Radio Szczecin