"Tu nie chodzi o napływ nielegalnych migrantów, a o kontrole Niemców przywożących towary akcyzowe z Polski - czyli alkohol, papierosy czy paliwo". Tak mieszkający przy granicy z Polską komentują powrót od czerwca stacjonarnych kontroli na granicy polsko-niemieckiej.
Od kilku dni zabiegają o nie władze Brandenburgii. Zdaniem strony niemieckiej, powodem ma być napływ nielegalnych migrantów, którzy z Polski przedostają się do europy zachodniej.
Zapytaliśmy przekraczających granice w Lubieszynie, co sądzą o tym pomyśle?
- Chodzi im zapewne o paliwo, które Niemcy kupują w Polsce, a nie tu u nich przy granicy i dlatego kombinują. Zresztą Brandenburgia jest typowo antypolskim landem. - Dobrze, niech kontrolują, dlaczego mieliby nie kontrolować? Uważam, że to jest dobry pomysł. - Dużo Polaków też tam przecież mieszka, jeździ i to wydłuży czas przejazdu. - Dosyć często przekraczam granicę. Mam nadzieję, że to nie będzie takie zamknięcie dla wszystkich. Może kontrole? Trudno, jeśli taka jest konieczność - mówią podróżujący przez granicę.
Na granicy polsko-niemieckiej mają pojawić się funkcjonariusze, którzy będą mogli odmawiać wjazdu do kraju migrantom m.in. Afganistanu, Jemenu, Syrii i Somali.
Zapytaliśmy przekraczających granice w Lubieszynie, co sądzą o tym pomyśle?
- Chodzi im zapewne o paliwo, które Niemcy kupują w Polsce, a nie tu u nich przy granicy i dlatego kombinują. Zresztą Brandenburgia jest typowo antypolskim landem. - Dobrze, niech kontrolują, dlaczego mieliby nie kontrolować? Uważam, że to jest dobry pomysł. - Dużo Polaków też tam przecież mieszka, jeździ i to wydłuży czas przejazdu. - Dosyć często przekraczam granicę. Mam nadzieję, że to nie będzie takie zamknięcie dla wszystkich. Może kontrole? Trudno, jeśli taka jest konieczność - mówią podróżujący przez granicę.
Na granicy polsko-niemieckiej mają pojawić się funkcjonariusze, którzy będą mogli odmawiać wjazdu do kraju migrantom m.in. Afganistanu, Jemenu, Syrii i Somali.

Radio Szczecin
