Ukraińska młodzież w Berlinie zorganizowała protest przed jednym z salonów niemieckiego koncernu odzieżowego Hugo Boss. Jak się okazuje, spółka z Badenii-Wirtembergii nadal działa w Rosji. Po wybuchu wojny na Ukrainie nie tylko nie wycofała się z rosyjskiego rynku, ale zwiększyła tam zyski.
Akcja protestacyjna odbyła się przed flagowym salonem Boss przy berlińskim Kurfürstendammie. Zorganizowało ją stowarzyszenie Vitsche, reprezentujące diasporę ukraińską w Niemczech. Zdaniem jego rzeczniczki Kristy-Mariji Läbe, nieprzerwana obecność odzieżowego giganta w Rosji jest kolejnym dowodem szeregu skandalicznych zachowań, których dopuszczają się niemieckie firmy.
- To drażliwy temat. Mimo głośnych obietnic, składanych po rosyjskim ataku na Ukrainę, firma Hugo Boss pozostała w Rosji i notuje rosnące zyski, wypełniając lukę powstałą po koncernach, które swoich obietnic dotrzymały. To skandaliczne - stwierdziła Krista-Marija Läbe.
Dodała, że spółki jak Hugo Boss, odprowadzające składki w Rosji, bezpośrednio finansują zbrodnie wojenne.
- Według własnego sloganu reklamowego Hugo Boss troszczy się o osoby, które śmiało podążają za aktualnymi trendami. Ten zwrot okazał się na tyle nośny, że wszedł na stałe do obiegu pojęć. Dziś nabiera innego znaczenia - dorzuciła rzeczniczka organizacji Vitsche.
Jak ustalił Niemiecki Związek Izb Przemysłowo-Handlowych, przed wojną na Ukrainie działało w Rosji około 3700 niemieckich firm.
- Wiele z nich kontynuuje tam swoją działalność, choć wymaga ona dziś większej elastyczności, kompromisów i chodzenia opłotkami - przyznał bez ogródek szef partii AfD Tino Chrupalla.
- To drażliwy temat. Mimo głośnych obietnic, składanych po rosyjskim ataku na Ukrainę, firma Hugo Boss pozostała w Rosji i notuje rosnące zyski, wypełniając lukę powstałą po koncernach, które swoich obietnic dotrzymały. To skandaliczne - stwierdziła Krista-Marija Läbe.
Dodała, że spółki jak Hugo Boss, odprowadzające składki w Rosji, bezpośrednio finansują zbrodnie wojenne.
- Według własnego sloganu reklamowego Hugo Boss troszczy się o osoby, które śmiało podążają za aktualnymi trendami. Ten zwrot okazał się na tyle nośny, że wszedł na stałe do obiegu pojęć. Dziś nabiera innego znaczenia - dorzuciła rzeczniczka organizacji Vitsche.
Jak ustalił Niemiecki Związek Izb Przemysłowo-Handlowych, przed wojną na Ukrainie działało w Rosji około 3700 niemieckich firm.
- Wiele z nich kontynuuje tam swoją działalność, choć wymaga ona dziś większej elastyczności, kompromisów i chodzenia opłotkami - przyznał bez ogródek szef partii AfD Tino Chrupalla.

Radio Szczecin