Gra nie jest warta świeczki - mówią rolnicy, którzy mierzą się z nowymi unijnymi wymogami. Jeśli ich nie spełnią, mogą dostać mniejsze dopłaty lub nie dostać ich wcale.
Chodzi o tak zwane ekoschematy - czyli spełnienie poszczególnych przyjaznych dla środowiska wytycznych, jakie muszą uwzględnić w swoich gospodarstwach rolnicy. Jednak już samo wypełnienie wniosku jest wyzwaniem- mówił w audycji "Na Szczecińskiej Ziemi" Paweł Grzelak, który prowadzi gospodarstwo we wsi Łuskowo. Jak podkreśla - formalności są tak żmudne i czasochłonne, że przeciętny rolnik nie ma na nie czasu.
- Odpuściliśmy po prostu ze względów organizacyjnych, bo ja nie jestem w stanie tak funkcjonować, jak ktoś wymyślił w Europie. Problem był, ze robieniem dokumentacji tych wszystkich wymogów. Ja nie mam czasu. Ja bym musiał mieć sztab ludzi - mówi Grzelak.
W dopełnieniu formalności mogą pomóc ośrodki doradztwa, zdaniem rolników jednak to za mało, aby poprawić sytuację.
- Odpuściliśmy po prostu ze względów organizacyjnych, bo ja nie jestem w stanie tak funkcjonować, jak ktoś wymyślił w Europie. Problem był, ze robieniem dokumentacji tych wszystkich wymogów. Ja nie mam czasu. Ja bym musiał mieć sztab ludzi - mówi Grzelak.
W dopełnieniu formalności mogą pomóc ośrodki doradztwa, zdaniem rolników jednak to za mało, aby poprawić sytuację.

Radio Szczecin