W 2004 roku bezrobocie w województwie zachodniopomorskim wynosiło 27,5 procent. W tym czasie upadały firmy w Szczecinie, które wcześniej sprywatyzowano.
W 2006 roku Fabryka Kontenerów Unikon - upadłość, 2007r. Papiernia Skolwin - upadłość likwidacyjna, w 2008 roku rozebrano piece w Hucie Szczecin. 2011 r. - Polmo w upadłości.
Teraz bezrobocie w naszym regionie wynosi 7,2%. 15 października podczas referendum, które jest połączone z wyborami, odpowiemy na pytanie w sprawie prywatyzacji kluczowych firm.
- Tu całe osiedle pracowało w tej fabryce? - pyta reporter.
- No raczej tak, wszyscy tutaj. Ci, co się wybudowali, w tych blokach, to prawie chyba wszyscy - mówi kobieta.
Jak zamknięto fabrykę, to duże bezrobocie tu było? - pyta reporter.
- Tak - mówi kobieta.
- Pamięta pan inne takie sztandarowe prywatyzacje w Szczecinie? - pyta reporter.
- Z tego co mi wiadomo, podobny los spotkał też takie dosyć poważne firmy, liczące się na rynku, na mapie gospodarczej miasta. Załom, Unikon, jeszcze parę by się jeszcze znalazło - mówi mężczyzna.
- Unikon to brytyjski inwestor? - pyta reporter.
- Z tego co mi wiadomo to tak, to byli Brytyjczycy. Stali za przeobrażeniem tej firmy. No i los jest podobny. To wszystko mniej więcej w tym samym czasie się odbywało. Ten proces tzw. powiedzmy "prywatyzacji"- mówi mężczyzna.
- Płaciła ta firma. Jak to było? - pyta reporter.
- Czasami było tak, że była firma, pracowali, a nie płaciła. Musieliśmy iść do opieki społecznej po pomoc. Kiedyś nie było tego, że złotówka za złotówkę, jak się 5 zł przekroczyło, to już się nie dostało tego zasiłku. Unikon przestał już kontenery produkować. Nas było dużo. W każdym bądź razie zdarzało się, że musiałam iść do opieki społecznej. Trójka dzieci, jedno niepełnosprawne, trzeba było mieć leki, żeby za mieszkanie zapłacić. Dziewczyny jedna po drugiej mogły po sobie nosić buty, ubrania. Jakoś przeżyliśmy. Szkoda, że nie ma, nic nie ma w naszej Płoni, sklepy tylko dookoła - mówi kobieta.
- Była pani jakoś sentymentalnie związana z tym zakładem? - pyta reporter.
- Tak, od samego początku. Było mi bardzo ciężko, jak mnie już zwalniali. Robotę miałam właściwie nie taką złą, bo w magazynach pracowałam, ale człowiek się przyzwyczaja - mówi kobieta.
- Jest pan zwolennikiem prywatyzacji? - pyta reporter.
- Jeżeliby ta prywatyzacja rzeczywiście by przebiegała na takich warunkach, które gwarantowały by zatrudnienie, do czasowej produkcji, jeśli chodzi o dany zakład pracy, to tak. Za tym muszą stać poważne firmy, poważni ludzie, którzy chcą naprawdę zainwestować w Polsce, a nie jak ci, co niektórzy zainwestowali, tylko nie wiadomo w co wystawiali i jakie plany mieli. Przykładem właśnie jest Polmo, bądź też wspomniane zakłady pracy. Generalnie jestem przeciwko. Skarb Państwa powinien mieć pieczę nad kluczowymi gałęziami przemysłu, bo to jest nasze, polskie. Raczej prywatyzację bym tutaj, jako celową w tych kierunkach, bym nie popierał - mówi mężczyzna.
Teraz bezrobocie w naszym regionie wynosi 7,2%. 15 października podczas referendum, które jest połączone z wyborami, odpowiemy na pytanie w sprawie prywatyzacji kluczowych firm.
- Tu całe osiedle pracowało w tej fabryce? - pyta reporter.
- No raczej tak, wszyscy tutaj. Ci, co się wybudowali, w tych blokach, to prawie chyba wszyscy - mówi kobieta.
Jak zamknięto fabrykę, to duże bezrobocie tu było? - pyta reporter.
- Tak - mówi kobieta.
- Pamięta pan inne takie sztandarowe prywatyzacje w Szczecinie? - pyta reporter.
- Z tego co mi wiadomo, podobny los spotkał też takie dosyć poważne firmy, liczące się na rynku, na mapie gospodarczej miasta. Załom, Unikon, jeszcze parę by się jeszcze znalazło - mówi mężczyzna.
- Unikon to brytyjski inwestor? - pyta reporter.
- Z tego co mi wiadomo to tak, to byli Brytyjczycy. Stali za przeobrażeniem tej firmy. No i los jest podobny. To wszystko mniej więcej w tym samym czasie się odbywało. Ten proces tzw. powiedzmy "prywatyzacji"- mówi mężczyzna.
- Płaciła ta firma. Jak to było? - pyta reporter.
- Czasami było tak, że była firma, pracowali, a nie płaciła. Musieliśmy iść do opieki społecznej po pomoc. Kiedyś nie było tego, że złotówka za złotówkę, jak się 5 zł przekroczyło, to już się nie dostało tego zasiłku. Unikon przestał już kontenery produkować. Nas było dużo. W każdym bądź razie zdarzało się, że musiałam iść do opieki społecznej. Trójka dzieci, jedno niepełnosprawne, trzeba było mieć leki, żeby za mieszkanie zapłacić. Dziewczyny jedna po drugiej mogły po sobie nosić buty, ubrania. Jakoś przeżyliśmy. Szkoda, że nie ma, nic nie ma w naszej Płoni, sklepy tylko dookoła - mówi kobieta.
- Była pani jakoś sentymentalnie związana z tym zakładem? - pyta reporter.
- Tak, od samego początku. Było mi bardzo ciężko, jak mnie już zwalniali. Robotę miałam właściwie nie taką złą, bo w magazynach pracowałam, ale człowiek się przyzwyczaja - mówi kobieta.
- Jest pan zwolennikiem prywatyzacji? - pyta reporter.
- Jeżeliby ta prywatyzacja rzeczywiście by przebiegała na takich warunkach, które gwarantowały by zatrudnienie, do czasowej produkcji, jeśli chodzi o dany zakład pracy, to tak. Za tym muszą stać poważne firmy, poważni ludzie, którzy chcą naprawdę zainwestować w Polsce, a nie jak ci, co niektórzy zainwestowali, tylko nie wiadomo w co wystawiali i jakie plany mieli. Przykładem właśnie jest Polmo, bądź też wspomniane zakłady pracy. Generalnie jestem przeciwko. Skarb Państwa powinien mieć pieczę nad kluczowymi gałęziami przemysłu, bo to jest nasze, polskie. Raczej prywatyzację bym tutaj, jako celową w tych kierunkach, bym nie popierał - mówi mężczyzna.

Radio Szczecin