Spór na Manhattanie. Spółka, która zarządza terenem miasta, chce rozwiązać umowę z firmą, która prowadzi tam myjnię.
Zarząd Manhattanu uważa, że teren został przejęty niezgodnie z prawem. O czym mówi też wyrok sądu w tej sprawie. Co ciekawe, myjnia należy m.in. do żony szczecińskiego radnego Jana Posłusznego z Koalicji Obywatelskiej.
Dlaczego umowa jest wadliwa, wyjaśnia Mariola Kęska, przewodnicząca Rady Nadzorczej spółki Manhattan.
- Przede wszystkim chodzi tutaj o wadliwość zawarcia umowy dzierżawy. Dlatego, że spółka, w skład której wchodzi żona pana radnego Posłusznego i były prezes Wołosewicz, pan prezes podpisał sam ze sobą umowę na dzierżawę myjni. Drugi punkt to jest wysokość stawki czynszu, którą płacili ci państwo do nas, do spółki - mówi Kęska.
Udziałowcy Manhattanu są oburzeni wysokością stawek, jaki płaci dzierżawca myjni. Te są bowiem wielokrotnie niższe niż ich opłaty.
- Jestem bardzo oburzona, bo były prezes płaci za myjnie 3 złote za metr, a ja płacę 55 zł, będąc udziałowcem przez 30 lat. A 33 lata jestem na Manhattanie. To jest parodia, żebym ja do niego dopłacała. - Jestem strasznie oszukany. Ja po prostu pracuję też jakby na spółkę, na to, żeby to wszystko jakoś istniało. A przy takim rządzeniu, no niestety, ale mógłbym zostać na lodzie - mówią udziałowcy.
Firma żony radnego - do której należy myjnia - odwołała się od wyroku sądu pierwszej instancji. Zarząd Manhattanu czeka na kolejne rozprawy.
Dzwoniliśmy do radnego Posłusznego w tej sprawie, ale nie odbiera telefonu.
Dlaczego umowa jest wadliwa, wyjaśnia Mariola Kęska, przewodnicząca Rady Nadzorczej spółki Manhattan.
- Przede wszystkim chodzi tutaj o wadliwość zawarcia umowy dzierżawy. Dlatego, że spółka, w skład której wchodzi żona pana radnego Posłusznego i były prezes Wołosewicz, pan prezes podpisał sam ze sobą umowę na dzierżawę myjni. Drugi punkt to jest wysokość stawki czynszu, którą płacili ci państwo do nas, do spółki - mówi Kęska.
Udziałowcy Manhattanu są oburzeni wysokością stawek, jaki płaci dzierżawca myjni. Te są bowiem wielokrotnie niższe niż ich opłaty.
- Jestem bardzo oburzona, bo były prezes płaci za myjnie 3 złote za metr, a ja płacę 55 zł, będąc udziałowcem przez 30 lat. A 33 lata jestem na Manhattanie. To jest parodia, żebym ja do niego dopłacała. - Jestem strasznie oszukany. Ja po prostu pracuję też jakby na spółkę, na to, żeby to wszystko jakoś istniało. A przy takim rządzeniu, no niestety, ale mógłbym zostać na lodzie - mówią udziałowcy.
Firma żony radnego - do której należy myjnia - odwołała się od wyroku sądu pierwszej instancji. Zarząd Manhattanu czeka na kolejne rozprawy.
Dzwoniliśmy do radnego Posłusznego w tej sprawie, ale nie odbiera telefonu.

Radio Szczecin