Nie mogłem zrozumieć, że zagranicznej firmie będzie się opłacać prowadzić Szczecińską Energetykę Cieplną, a miastu nie. Były działacz Solidarności Andrzej Kropopek był wiele lat temu na sesji Rady Miejskiej Szczecina, gdzie podejmowano decyzję o prywatyzacji SEC-u.
Dziś Szczecińska Energetyka Cieplna należy w 66 procentach do niemieckiej, gigantycznej spółki E.ON.
Jedno z pytań referendum z 15 października będzie dotyczyło prywatyzacji kluczowych firm dla polskiej gospodarki.
- Przeżywam, jak zdecydowana większość Polaków, którzy przeszli to. Rzecz jest tego rodzaju, że gdyby ta prywatyzacja służyła czemuś, byłyby efekty, że to, co sprywatyzowano daje efekty i daje ludziom pracę. Natomiast w zdecydowanej większości zostawał po tych zakładach tylko rynek zbytu, który wykorzystywali ci, którzy kupowali. Czyli najczęściej biznesmeni - tak zwani - z Zachodu. Nasi robili to, żeby tylko parę groszy wziąć i sprzedać, a tamci dopiero niszczyli do końca i stwarzali sobie rynek pracy. Byłem onego razu na sesji Rady Miasta, gdzie przyjmowali uchwałę w sprawie prywatyzacji szczecińskiego SEC-u i nie mogłem zrozumieć, jak to jest, że firma zewnętrzna mówi, że ona weźmie to i będzie się to jej opłacało, natomiast firma szczecińska nie dała rady tego utrzymać. Nie było możliwości, nie było zarobków jak należy, nie była to efektywna praca. Aczkolwiek wydaje mi się, że miasto miało z tego pożytek i ludzie też. Póki to funkcjonowało i było w polskich rękach. Zrobiono to w jakimś interesie. Takie prywatyzacje były prowadzone po to, żeby polikwidować zdecydowanej większości firmy. A jak raz została, bo nie było innego wyboru, musiała funkcjonować w Szczecinie taka firma. Natomiast okazało się, że stał się inny właściciel, który dobrze zarabiał na tym i zarabia do dzisiaj. Cieszyli się ci, którzy to kupowali. Natomiast w wielu przypadkach załoga nie miała pracy, a jak była jeszcze praca, to była dla dużo mniejszej liczby pracowników, zmniejszone zarobki. Dzisiaj myślę, że było wielu z tych ludzi, którzy to przeżyli, to słysząc to, że będą dalej prywatyzowane firmy w Polsce, no to dostają gorączki czy innych przypadków złości na takie działanie i zapowiedzi - mówi Andrzej Kropopek, były działacz Solidarności.
15 października podczas referendum Polacy będą mogli odpowiedzieć m.in. na pytanie: "Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki?" .
Jedno z pytań referendum z 15 października będzie dotyczyło prywatyzacji kluczowych firm dla polskiej gospodarki.
- Przeżywam, jak zdecydowana większość Polaków, którzy przeszli to. Rzecz jest tego rodzaju, że gdyby ta prywatyzacja służyła czemuś, byłyby efekty, że to, co sprywatyzowano daje efekty i daje ludziom pracę. Natomiast w zdecydowanej większości zostawał po tych zakładach tylko rynek zbytu, który wykorzystywali ci, którzy kupowali. Czyli najczęściej biznesmeni - tak zwani - z Zachodu. Nasi robili to, żeby tylko parę groszy wziąć i sprzedać, a tamci dopiero niszczyli do końca i stwarzali sobie rynek pracy. Byłem onego razu na sesji Rady Miasta, gdzie przyjmowali uchwałę w sprawie prywatyzacji szczecińskiego SEC-u i nie mogłem zrozumieć, jak to jest, że firma zewnętrzna mówi, że ona weźmie to i będzie się to jej opłacało, natomiast firma szczecińska nie dała rady tego utrzymać. Nie było możliwości, nie było zarobków jak należy, nie była to efektywna praca. Aczkolwiek wydaje mi się, że miasto miało z tego pożytek i ludzie też. Póki to funkcjonowało i było w polskich rękach. Zrobiono to w jakimś interesie. Takie prywatyzacje były prowadzone po to, żeby polikwidować zdecydowanej większości firmy. A jak raz została, bo nie było innego wyboru, musiała funkcjonować w Szczecinie taka firma. Natomiast okazało się, że stał się inny właściciel, który dobrze zarabiał na tym i zarabia do dzisiaj. Cieszyli się ci, którzy to kupowali. Natomiast w wielu przypadkach załoga nie miała pracy, a jak była jeszcze praca, to była dla dużo mniejszej liczby pracowników, zmniejszone zarobki. Dzisiaj myślę, że było wielu z tych ludzi, którzy to przeżyli, to słysząc to, że będą dalej prywatyzowane firmy w Polsce, no to dostają gorączki czy innych przypadków złości na takie działanie i zapowiedzi - mówi Andrzej Kropopek, były działacz Solidarności.
15 października podczas referendum Polacy będą mogli odpowiedzieć m.in. na pytanie: "Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki?" .

Radio Szczecin