"O zdrowie trzeba dbać, młodzież nie powinna tego pić" - mówią mieszkańcy Szczecina, odnosząc się do wprowadzonego - wraz z początkiem tego roku - zakazu sprzedaży osobom niepełnoletnim tzw. energetyków.
Chodzi o napoje z dodatkiem kofeiny i tauryny. Zakaz sprzedaży wprowadzony został również na terenie szkół i innych jednostek oświatowych oraz w automatach.
To dobra zmiana. Energetyki są szkodliwe, szczególnie dla dzieci - dodają pytani przez nas mieszkańcy Szczecina.
- Patrząc po niektórych forach internetowych, gdzie dziesięcioletnie dzieci się tym chwalą, to jak najbardziej słuszna decyzja. - Nieletnim? Bardzo dobrze, bo to jest niezdrowe dla dzieci. - Jeżeli ktoś lubi to ok., ale ja tego nie piję. Nie potrzebuję tego i nie jest to dobre dla zdrowia. - Trują. Jakieś tam środki są pobudzające, że jak się za dużo tego wypije, to są jakieś objawy. O zdrowie trzeba dbać - mówią szczecinianie.
- Sprawdzamy dokumenty i wszystko. Nie ma takiej opcji, żeby ktoś dostał coś, co jest powiedzmy, porównywalne do alkoholu. Młodzież teraz jest taka bardziej rozwinięta, bo oni próbują wszystkiego szybciej. Niby mówią, że 16-17 lat to już jest trochę jakby pełnoletnia osoba, ale to nie jest prawda. Nawet dorośli się uzależniają od pewnych rzeczy. To jest akurat dobry pomysł - mówi kasjerka z lokalnego sklepu.
Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że do tej pory "energetyki" pił w Polsce co trzeci nastolatek, a pierwsze doświadczenia z tego typu napojami miały nawet kilkulatki.
To dobra zmiana. Energetyki są szkodliwe, szczególnie dla dzieci - dodają pytani przez nas mieszkańcy Szczecina.
- Patrząc po niektórych forach internetowych, gdzie dziesięcioletnie dzieci się tym chwalą, to jak najbardziej słuszna decyzja. - Nieletnim? Bardzo dobrze, bo to jest niezdrowe dla dzieci. - Jeżeli ktoś lubi to ok., ale ja tego nie piję. Nie potrzebuję tego i nie jest to dobre dla zdrowia. - Trują. Jakieś tam środki są pobudzające, że jak się za dużo tego wypije, to są jakieś objawy. O zdrowie trzeba dbać - mówią szczecinianie.
- Sprawdzamy dokumenty i wszystko. Nie ma takiej opcji, żeby ktoś dostał coś, co jest powiedzmy, porównywalne do alkoholu. Młodzież teraz jest taka bardziej rozwinięta, bo oni próbują wszystkiego szybciej. Niby mówią, że 16-17 lat to już jest trochę jakby pełnoletnia osoba, ale to nie jest prawda. Nawet dorośli się uzależniają od pewnych rzeczy. To jest akurat dobry pomysł - mówi kasjerka z lokalnego sklepu.
Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że do tej pory "energetyki" pił w Polsce co trzeci nastolatek, a pierwsze doświadczenia z tego typu napojami miały nawet kilkulatki.

Radio Szczecin