Nie żyje Powstaniec Warszawski, który mieszkał w Szczecinie. W wieku 97 lat zmarł podpułkownik Zbigniew Piasecki pseudonim "Czekolada".
Żołnierz Szarych Szeregów podczas powstania został ranny, a raz kula zabiła kolegę, gdy ten zastąpił go na stanowisku strzeleckim - opowiadał w Radiu Szczecin.
- W tym czasie pada strzał. Jakiś snajper, Niemiec strzelił mu prosto w czoło. Patrzyłem, a on ma czerwoną dziurkę. Nie było nawet krwi. Dopiero jak wziąłem go za głowę, to z tyłu wypłynęła krew, nawet z mózgiem... - wspominał Piasecki.
Po Powstaniu Warszawskim "Czekolada" miał trafić do obozu w Rosenbergu, ale udało mu się uciec z transportu. W ubiegłym roku w Radiu Szczecin apelował, aby Polacy zjednoczyli się w walce o reparacje wojenne od Niemiec.
- Ja nie wierzę Niemcom, to są spryciarze, oni dbają o swoje interesy. Będą tak kombinować, żeby nam nie dać. To też od nas zależy - żeby wyszło na jaw przed całym światem, żeby cały świat wiedział, że Niemcy zrobili nam krzywdę. Może wtedy oni będą zobowiązani, bo opinia światowa... - wierzył kombatant.
Zbigniewem Piaseckim opiekowała się rodzina, ale też stowarzyszenia Paczka Dla Bohatera. Niebawem Stowarzyszenie ma poinformować o dacie i miejscu pogrzebu.
- W tym czasie pada strzał. Jakiś snajper, Niemiec strzelił mu prosto w czoło. Patrzyłem, a on ma czerwoną dziurkę. Nie było nawet krwi. Dopiero jak wziąłem go za głowę, to z tyłu wypłynęła krew, nawet z mózgiem... - wspominał Piasecki.
Po Powstaniu Warszawskim "Czekolada" miał trafić do obozu w Rosenbergu, ale udało mu się uciec z transportu. W ubiegłym roku w Radiu Szczecin apelował, aby Polacy zjednoczyli się w walce o reparacje wojenne od Niemiec.
- Ja nie wierzę Niemcom, to są spryciarze, oni dbają o swoje interesy. Będą tak kombinować, żeby nam nie dać. To też od nas zależy - żeby wyszło na jaw przed całym światem, żeby cały świat wiedział, że Niemcy zrobili nam krzywdę. Może wtedy oni będą zobowiązani, bo opinia światowa... - wierzył kombatant.
Zbigniewem Piaseckim opiekowała się rodzina, ale też stowarzyszenia Paczka Dla Bohatera. Niebawem Stowarzyszenie ma poinformować o dacie i miejscu pogrzebu.
- W tym czasie pada strzał. Jakiś snajper, Niemiec strzelił mu prosto w czoło. Patrzyłem, a on ma czerwoną dziurkę. Nie było nawet krwi. Dopiero jak wziąłem go za głowę, to z tyłu wypłynęła krew, nawet z mózgiem... - wspominał Piasecki.
- Ja nie wierzę Niemcom, to są spryciarze, oni dbają o swoje interesy. Będą tak kombinować, żeby nam nie dać. To też od nas zależy - żeby wyszło na jaw przed całym światem, żeby cały świat wiedział, że Niemcy zrobili nam krzywdę. Może wtedy oni będą zobowiązani, bo opinia światowa... - wierzył kombatant.

Radio Szczecin