Ich życie zmieniło się w jeden dzień - pogorzelcy z Wyspy Puckiej potrzebują pomocy.
28 lutego na świat przyszedł ich pierwszy syn Mikołaj. Trzy godziny po narodzinach ich dom stanął w płomieniach. W wyniku pożaru Paweł i Marta stracili nie tylko dom, ale również sześcioro najlepszych przyjaciół - pięć psów i jednego kota.
To jednak nie koniec problemów, ponieważ polisa ubezpieczeniowa pogorzelców z Wyspy Puckiej wygasła pięć dni przed wybuchem pożaru. Dom wymaga kompletnego remontu, większość sprzętów w środku nie nadaje się do użytku.
Przyczyną pożaru było zwarcie w instalacji elektrycznej. W odzyskaniu dawnego domu, rodziców Mikołaja możecie wesprzeć przez zbiórkę internetową.
To jednak nie koniec problemów, ponieważ polisa ubezpieczeniowa pogorzelców z Wyspy Puckiej wygasła pięć dni przed wybuchem pożaru. Dom wymaga kompletnego remontu, większość sprzętów w środku nie nadaje się do użytku.
- Miałam przeprowadzane cesarskie cięcie. Byłam sparaliżowana od pasa w dół... - W momencie, gdy byliśmy w szpitalu, przyjaciółka pod naszą nieobecność miała przyjść i wyprowadzić nasze psy... Zadzwoniła, że jest pożar, pełno dymu, że się pali. - Dom to rzecz materialna, ale miałam nadzieję, że uda się uratować naszych czworonożnych przyjaciół. - Wszystkie psy i kot, niestety, zginęły. - Co ja mam robić?! Nie mogę wstać z łóżka, nie mogę niczego zrobić. To była tak straszna bezradność, że nikomu nie życzę takiego uczucia. - Na szczęście mamy gdzie mieszkać; przyjaciółka rodziny narzeczonej udostępniła nam swoje mieszkanie. - W tym momencie najbardziej prosimy o dorzucenie nawet jakiejś symbolicznej cegiełki, jak najszybciej wybudujemy dom, żeby zabrać tam dzieciaki - mówili rodzice Mikołaja.
Przyczyną pożaru było zwarcie w instalacji elektrycznej. W odzyskaniu dawnego domu, rodziców Mikołaja możecie wesprzeć przez zbiórkę internetową.
- Wszystkie psy i kot, niestety, zginęły. - Co ja mam robić?! Nie mogę wstać z łóżka, nie mogę niczego zrobić. To była tak straszna bezradność, że nikomu nie życzę takiego uczucia. - Na szczęście mamy gdzie mieszkać; przyjaciółka rodziny narzeczonej udostępniła nam swoje mieszkanie. - W tym momencie najbardziej prosimy o dorzucenie nawet jakiejś symbolicznej cegiełki, jak najszybciej wybudujemy dom, żeby zabrać tam dzieciaki - mówili rodzice Mikołaja.

Radio Szczecin