Do Waszyngtonu przybywają uczestnicy poniedziałkowych rozmów w Białym Domu. Prezydent USA mówił, że to wielki dzień, ponieważ nigdy wcześniej tylu europejskich liderów nie gościło tam w jednym czasie.
Tymczasem Rosja atakuje Ukrainę, w trzech ostrzelanych miastach zginęli ludzie. Prezydent Ukrainy dowie się, jakie są bezwzględne warunki Rosji, aby zakończyć wojnę i będzie namawiany przez stronę amerykańską do ich przyjęcia. Tak uważają eksperci, którzy podkreślają, że to Putin dyktuje warunki. On sam był przyjmowany na Alasce z honorami.
Spotkanie Zełenski-Trump, które odbyło się w lutym tego roku, zakończyło się potężną kłótnią i pilnym opuszczeniem Białego Domu przez ukraińskiego prezydenta. Tym razem, jak mówi amerykanista profesor Radosław Rybkowski, prawdopodobnie będzie inaczej, bo Zełenski nie będzie sam.
- Tam będą znaczące postacie europejskiej polityki. I o ile Donald Trump za pierwszym razem mógł sobie pozwolić, bo nikt mu nie mógł powiedzieć "sorry, w ten sposób się nie rozmawia o poważnych sprawach", bo sprawa jest bardzo ważna, teraz europejscy partnerzy jednak mogą przystopować takie zachowanie obecnej administracji - uważa prof. Rybkowski.
Fakt zaproszenia europejskich liderów jest bardzo znaczący i pozwala wierzyć w to, że prezydent USA zrozumiał, że trwałe rozwiązanie konfliktu nie jest możliwe bez obecności i zaangażowania Europy.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski
Spotkanie Zełenski-Trump, które odbyło się w lutym tego roku, zakończyło się potężną kłótnią i pilnym opuszczeniem Białego Domu przez ukraińskiego prezydenta. Tym razem, jak mówi amerykanista profesor Radosław Rybkowski, prawdopodobnie będzie inaczej, bo Zełenski nie będzie sam.
- Tam będą znaczące postacie europejskiej polityki. I o ile Donald Trump za pierwszym razem mógł sobie pozwolić, bo nikt mu nie mógł powiedzieć "sorry, w ten sposób się nie rozmawia o poważnych sprawach", bo sprawa jest bardzo ważna, teraz europejscy partnerzy jednak mogą przystopować takie zachowanie obecnej administracji - uważa prof. Rybkowski.
Fakt zaproszenia europejskich liderów jest bardzo znaczący i pozwala wierzyć w to, że prezydent USA zrozumiał, że trwałe rozwiązanie konfliktu nie jest możliwe bez obecności i zaangażowania Europy.
Edycja tekstu: Piotr Kołodziejski

Radio Szczecin