Kilkaset osób przeszło w barwnym korowodzie od Baszty Kaszanej do Pałacu w Trzebiatowie, by po raz kolejny uczcić zwycięstwo Trzebiatowian nad Gryficzanami.
Tak rozpoczęło się Święto Kaszy w Trzebiatowie, obchodzone już po raz 28. To święto wiąże się ze średniowieczem i z wieloletnim sporem sąsiadujących miast o prawo do połowu ryb na Bałtyku i handlu. Przed jednym z ataków Gryficzan Trzebiatów uratowała miska kaszy – wersje tej historii są różne...
- Ta dzisiejsza, troszkę na przekór wszystkim opowiada o tym, jak to kasza spadła na głowy Gryficzan wyrzucona przez jedną z mieszczanek, której luby miał akurat służbę i urządził sobie w baszcie niezłą libację - opowiadała Katarzyna Mularz ze Stowarzyszenia Historycznego Trzebiatów.
To, co jest głównym punktem programu obchodów Święta Kaszy, to kasza po rycersku. Ludzie przyjeżdżają dla niej z zagranicy.
- Jest przepyszna i my kaszy w domu bardzo mało gotujemy, bo współdomownicy nie lubią kaszy, tak, że kasza to jest obowiązek - mówiła jedna z uczestniczek imprezy.
Święto Kaszy to nie tylko zabawa i wstępy, to także żywa lekcja historii dotycząca miasta, które w przyszłym roku obchodzić będzie swoje 750-lecie.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Ta dzisiejsza, troszkę na przekór wszystkim opowiada o tym, jak to kasza spadła na głowy Gryficzan wyrzucona przez jedną z mieszczanek, której luby miał akurat służbę i urządził sobie w baszcie niezłą libację - opowiadała Katarzyna Mularz ze Stowarzyszenia Historycznego Trzebiatów.
To, co jest głównym punktem programu obchodów Święta Kaszy, to kasza po rycersku. Ludzie przyjeżdżają dla niej z zagranicy.
- Jest przepyszna i my kaszy w domu bardzo mało gotujemy, bo współdomownicy nie lubią kaszy, tak, że kasza to jest obowiązek - mówiła jedna z uczestniczek imprezy.
Święto Kaszy to nie tylko zabawa i wstępy, to także żywa lekcja historii dotycząca miasta, które w przyszłym roku obchodzić będzie swoje 750-lecie.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Ta dzisiejsza, troszkę na przekór wszystkim opowiada o tym, jak to kasza spadła na głowy Gryficzan wyrzucona przez jedną z mieszczanek, której luby miał akurat służbę i urządził sobie w baszcie niezłą libację - opowiadała Katarzyna Mularz ze Stowarzyszenia Historycznego Trzebiatów.

Radio Szczecin
