Układy zamiast kolejek, mobbing, ale też matka pani burmistrz, która ma przebywać w szpitalu pół roku, choć miała być tam dwa tygodnie - taki obraz lecznicy w Barlinku w rozmowie z nami przedstawiają byli i obecni pracownicy placówki.
Poprosili nas o zachowanie anonimowości.
Pracownicy w rozmowie z nami ocenili, że stan matki pani burmistrz pozwala na opuszczenie szpitala.
Przedstawiliśmy te zarzuty Bernardzie Lewandowskiej. Burmistrz Barlinka przekazała nam, że nie chce komentować sprawy bo przebywa na urlopie. Jednocześnie nie zaprzeczyła że jej matka nadal jest w szpitalu.
- Skończą się te bezpodstawne oskarżenia pracowników w prokuraturze - zapowiedziała burmistrz Lewandowska.
- Czy może pani odpowiedzieć na pytanie, czy pani mama przebywa na oddziale? - dopytywała reporterka Radia Szczecin.
- Tak jak powiedziałam: jestem na urlopie, jadę na pogrzeb, proszę wybaczyć, ale wracam w poniedziałek do pracy. Jeżeli pani chce ze mną porozmawiać, zapraszam - odparła.
Kontaktowaliśmy się także z prezesem szpitala. Łukasz Dombek nie chciał jednak udzielić komentarza. Również przebywa na urlopie i obiecał, że odniesie się do sprawy w poniedziałek.
Problemy w szpitalu miały zacząć się w 2024 roku. To wtedy nowy zarząd placówki miał zwolnić część pracowników. Wojewódzki Oddział NFZ przeprowadził kontrolę w szpitalu i nałożył na placówkę karę w wysokości 220 tys. złotych.
Sprawą zajęła się też prokuratura, która obecnie prowadzi sześć postępowań w tej sprawie. Decyzję o kontroli w szpitalu podjęli też radni Barlinka.
Edycja tekstu: Jacek Rujna
- Były wyzwiska, było straszenie policją, prokuratorem, były krzyki i traktowanie nas jak zło konieczne. Trafiały się osoby, które były przyjmowane poza kolejnością.
- Byłam ośmieszana i upokarzana na forum zespołu. Jak przychodziły te rodziny, to one nie przychodziły umówione, tylko przychodziła jakaś pani mówiąc, że przyjechała ze swoją mamą czy ze swoim ojcem i że ona jest od pani burmistrz. Nie było miejsca dla osób, które przychodziły, prosiły, błagały na kolanach, a dla takiej koleżanki czy kolegi od pani burmistrz miejsce znajdowało się od razu, w najlepszym pokoju, najlepsze łóżko... Z tym nie było problemu.
- Zgłaszałyśmy to związkom zawodowym, zgłaszałyśmy to pani burmistrz. Psychicznie dziewczyny nie wytrzymywały i większość udała się na zwolnienia.
- Pani burmistrz dała do nas na zakład swoją mamę, która miała przyjść na dwa tygodnie, żeby ją spionizować i postawić na nogi. Minęło pół roku i ona dalej tam jest - relacjonowali.
Pracownicy w rozmowie z nami ocenili, że stan matki pani burmistrz pozwala na opuszczenie szpitala.
Przedstawiliśmy te zarzuty Bernardzie Lewandowskiej. Burmistrz Barlinka przekazała nam, że nie chce komentować sprawy bo przebywa na urlopie. Jednocześnie nie zaprzeczyła że jej matka nadal jest w szpitalu.
- Skończą się te bezpodstawne oskarżenia pracowników w prokuraturze - zapowiedziała burmistrz Lewandowska.
- Czy może pani odpowiedzieć na pytanie, czy pani mama przebywa na oddziale? - dopytywała reporterka Radia Szczecin.
- Tak jak powiedziałam: jestem na urlopie, jadę na pogrzeb, proszę wybaczyć, ale wracam w poniedziałek do pracy. Jeżeli pani chce ze mną porozmawiać, zapraszam - odparła.
Kontaktowaliśmy się także z prezesem szpitala. Łukasz Dombek nie chciał jednak udzielić komentarza. Również przebywa na urlopie i obiecał, że odniesie się do sprawy w poniedziałek.
Problemy w szpitalu miały zacząć się w 2024 roku. To wtedy nowy zarząd placówki miał zwolnić część pracowników. Wojewódzki Oddział NFZ przeprowadził kontrolę w szpitalu i nałożył na placówkę karę w wysokości 220 tys. złotych.
Sprawą zajęła się też prokuratura, która obecnie prowadzi sześć postępowań w tej sprawie. Decyzję o kontroli w szpitalu podjęli też radni Barlinka.
Edycja tekstu: Jacek Rujna

Radio Szczecin