Szczeciński informatyk Marek Miłoszewski i jego 13-letni syn Mateusz wyjadą dziś do Londynu. Obaj razem podróżują od kilku lat i jak zgodnie mówią wyprawy się nie boją, mimo iż, do przejechania jest ponad 1300 kilometrów.
- Rowery sprawdzone, bagaże spakowane, czas wyjeżdżać mówi Marek Miłoszewski. - Nie mamy opracowanej jakiejś szczególnej trasy, staramy się połączyć najkrótszą linią Szczecin z Calais, żeby jak najszybciej dojechać do promu. Przepływamy do Dover i pozostaje jeszcze około 150 km do Londynu.
Mimo, iż obaj panowie będą daleko od domu muszą przestrzegać pewnych zasad. - Zawsze się śmiejemy, że mama jest szczęśliwa, kiedy wyjeżdżamy gdzieś dalej. Tak naprawdę mama nam ufa. Mamy taki układ, że co 2-3 dni staramy się spać w jakiejś cywilizacji, żeby się umyć, nie jedziemy w dziwne miejsce i nie wchodzimy w miejsca, gdzie nie powinniśmy wchodzić - zapewnia pan Marek.
13-letni Mateusz przyznaje, że zamiast trenować jazdę na rowerze coraz częściej zagląda na boisko piłkarskie. - Bardzo lubię jeździć na rowerze i mówić kolegom o swoich osiągnięciach. Wszyscy jednak dobrze grają w piłkę, dlatego myślę, że jest lepsza zabawa, niż jak jeżdżę z nimi na rowerze - uważa Mateusz.
Z Londynu podróżnicy wrócą samolotem na początku sierpnia.
Mimo, iż obaj panowie będą daleko od domu muszą przestrzegać pewnych zasad. - Zawsze się śmiejemy, że mama jest szczęśliwa, kiedy wyjeżdżamy gdzieś dalej. Tak naprawdę mama nam ufa. Mamy taki układ, że co 2-3 dni staramy się spać w jakiejś cywilizacji, żeby się umyć, nie jedziemy w dziwne miejsce i nie wchodzimy w miejsca, gdzie nie powinniśmy wchodzić - zapewnia pan Marek.
13-letni Mateusz przyznaje, że zamiast trenować jazdę na rowerze coraz częściej zagląda na boisko piłkarskie. - Bardzo lubię jeździć na rowerze i mówić kolegom o swoich osiągnięciach. Wszyscy jednak dobrze grają w piłkę, dlatego myślę, że jest lepsza zabawa, niż jak jeżdżę z nimi na rowerze - uważa Mateusz.
Z Londynu podróżnicy wrócą samolotem na początku sierpnia.

Radio Szczecin