To był prawdziwy triumf muzyki klasycznej i początek nowego roku kulturalnego z wysokiego C. W miniony piątek i sobotę (2 i 3 października 2026 roku) Złota Sala Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie dosłownie pękała w szwach. Ta wyjątkowa, wielokrotnie nagradzana architektonicznie instytucja oficjalnie zainaugurowała swój 79. sezon artystyczny, przyciągając komplet melomanów spragnionych brzmienia na najwyższym światowym poziomie.
Orkiestra Symfoniczna pod batutą dyrektora naczelnego i artystycznego instytucji, maestro Przemysława Neumanna, zagrała po prostu rewelacyjnie, nadając prezentowanym dziełom gigantyczną energię i potęgę brzmienia. Wieczór otworzyła dramatyczna Uwertura „Egmont” op. 84 Ludwiga van Beethovena – muzyczny symbol walki o wolność i niezłomności ducha. Z kolei w drugiej części publiczność usłyszała monumentalną II Symfonię D-dur op. 43 Jeana Sibeliusa. To jedno z najważniejszych dzieł skandynawskiego symfonizmu poprowadziło słuchaczy od nastrojowych, północnych pejzaży aż po jeden z najbardziej triumfalnych i spektakularnych finałów w historii muzyki.
Prawdziwą sensacją okazał się jednak rewelacyjny solista – urodzony w 2001 roku gruziński pianista David Khrikuli. Polscy melomani doskonale pamiętają go jako wybitnego finalistę XIX Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Artysta przyjechał do Szczecina z opinią jednej z najbardziej wyrazistych i fascynujących osobowości pianistycznych młodego pokolenia. Swoją klasę potwierdził zresztą zdobyciem pierwszych nagród oraz nagród publiczności na prestiżowych konkursach m.in. w Cantù (Włochy) oraz Vigo (Hiszpania).
W Szczecinie Khrikuli zmierzył się z genialnym II Koncertem fortepianowym f-moll op. 21 Fryderyka Chopina. Wirtuoz zachwycił nie tylko nienaganną, wręcz demoniczną techniką, ale przede wszystkim niezwykłą dojrzałością emocjonalną i wyrafinowaną kulturą brzmienia. Romantyczną frazę Chopina zinterpretował w sposób świeży, głęboki i niezwykle poruszający, idealnie współbrzmiąc ze świetnie prowadzoną przez maestro Neumanna orkiestrą. Efektem były gorące owacje na stojąco, rzęsiste brawa, które długo nie milkły w murach Złotej Sali oraz spektakularne, zapierające dech w piersiach bisy.


Radio Szczecin