Piłkarze Wisły z trudem wygrali drugi mecz rundy wiosennej, rozgrywany już w zimowej aurze, ale to zwycięstwo zapewni im spokój podczas przerwy w rozgrywkach. Pogoń, chociaż przeżywa problemy kadrowe, organizacyjne i finansowe, zagrała w Krakowie tak, jakby żadnych kłopotów nie miała. Szczecinianie walczyli ambitnie od początku do końca.Chcieli przynajmniej nie przegrać swojego tysięcznego meczu w ekstraklasie. I byli bliscy osiągnięcia tego celu. Pierwsza połowa spotkania była wyrównana. Na atak Wisły Pogoń odpowiadała atakiem. Szczecinianie prowadzili otwartą grę i momentami mieli nawet przewagę. W 22. minucie z rzutu wolnego precyzyjnie strzelił Mirosław Szymkowiak, ale Sławomir Olszewski nie dał się zaskoczyć. Trzy minuty później Robert Dymkowski sprawdził umiejętności Ivana Trabalika. Z kolei w 27. minucie Tomasz Frankowski z kilu metrów nie trafił do bramki, a w odpowiedzi znów Roberet Dymkowski groźnie strzelił na bramkę krakowian, ale i tym razem Ivan Trabalik nie skapitulował. W 40 minucie rozstrzygnęły się losy meczu. Kamil Kosowski przeprowadził akcję lewą stroną boiska, zacentrował, a nadbiegający Maciej Żurawski z pięciu metrów posłał piłkę do siatki. Kazimierz Węgrzyn nie zdołał upilnować najlepszego strzelca ekstraklasy, który po zdobył 14. gola w tym sezonie. Po przerwie na boisku panowali wiślacy, którzy mogli zdobyć kolejne bramki. Żurawski miał trzy doskonałe okazje do podwyższenia wyniku. Dwa jego strzały obronił dobrze spisujący się Olszewski, a w trzecim przypadku krakowski snajper minimalnie spudłowa

Radio Szczecin