Szczeciński żeglarz Radek Kowalczyk, biorący udział w regatach samotników w klasie Mini, zgłosił problem techniczny i płynie jachtem do brzegu.
Na razie nie wiadomo, co stało się z jednostką - uczestnicy zawodów nie mają na pokładach swoich jednostek telefonów czy komputerów jedynie tak zwany beacon, który pokazuje ich pozycję i pozwala na przesłanie podstawowych komunikatów o stanie zawodnika czy jachtu.
Jak informują współpracownicy żeglarza na stronie internetowej Calbud Team wczoraj "o godzinie 18.06 Radek na swoim urządzeniu pozycjonującym wcisnął zielony przycisk, co oznacza, że ma jakiś problem techniczny. Teraz zmierza w stronę lądu, prawdopodobnie do portu Vigo w Hiszpanii. Płynie z prędkością prawie 4 węzłów, kursem 69 stopni".
Czy to oznacza, że będzie musiał wycofać się z regat? Na razie nie, bo według regulaminu zawodów "każdy jacht może przycumować w dowolnym miejscu. Łączny czas postoju nie może być jednak dłuższy niż 72 godziny". Więc Kowalczyk, po dotarciu na stały ląd, musi w ciągu trzech dni usunąć usterkę aby powrócić do wyścigu.
Na razie z zawodów wycofał się jeden zawodnik. Regaty Mini Transat są uważane za wyjątkowe wyzwanie dla żeglarzy samotników, którzy na niewielkiej, 6,5-metrowej łodzi mają do pokonania ponad 8 tysięcy kilometrów z Francji do Brazylii po wodach Atlantyku. Radek Kowalczyk jest jedynym Polakiem w stawce 78 jachtów i dopiero trzecim w całej historii regat.
Jak informują współpracownicy żeglarza na stronie internetowej Calbud Team wczoraj "o godzinie 18.06 Radek na swoim urządzeniu pozycjonującym wcisnął zielony przycisk, co oznacza, że ma jakiś problem techniczny. Teraz zmierza w stronę lądu, prawdopodobnie do portu Vigo w Hiszpanii. Płynie z prędkością prawie 4 węzłów, kursem 69 stopni".
Czy to oznacza, że będzie musiał wycofać się z regat? Na razie nie, bo według regulaminu zawodów "każdy jacht może przycumować w dowolnym miejscu. Łączny czas postoju nie może być jednak dłuższy niż 72 godziny". Więc Kowalczyk, po dotarciu na stały ląd, musi w ciągu trzech dni usunąć usterkę aby powrócić do wyścigu.
Na razie z zawodów wycofał się jeden zawodnik. Regaty Mini Transat są uważane za wyjątkowe wyzwanie dla żeglarzy samotników, którzy na niewielkiej, 6,5-metrowej łodzi mają do pokonania ponad 8 tysięcy kilometrów z Francji do Brazylii po wodach Atlantyku. Radek Kowalczyk jest jedynym Polakiem w stawce 78 jachtów i dopiero trzecim w całej historii regat.

Radio Szczecin