Najpierw kłopoty z uszkodzonym dnem jachtu, później strata generatora prądu i zawinięcie do portu - mimo przeciwności Radek Kowalczyk dalej płynie w Mini Transat - najtrudniejszych regatach samotników na świecie.
Śmiałkowie muszą zmierzyć się Atlantykiem i pokonać ponad 8 tysięcy kilometrów z Francji do Brazylii.
Radek Kowalczyk już wypłynął na trasę regat po krótkim, sześciogodzinnym postoju w marinie na Wyspach Zielonego Przylądka. To druga wizyta w porcie szczecińskiego żeglarza. Wcześniej, po zderzeniu - najprawdopodobniej ze śpiącym wielorybem - musiał w błyskawicznym tempie naprawić uszkodzenia dna jachtu.
Udało się wypłynąć, jednak szans na zwycięstwo nie ma praktycznie żadnych. Trudno jednak mieć pretensje do żeglarza, który startuje w klasie prototypów - po brzegi naszpikowanych kosmicznymi technologiami. Tymczasem Radek Kowalczyk wybudował swój jacht sam. Konkurenci doceniają osiągnięcia szczecińskiego żeglarza, który na wstępie dokonał rzeczy wyjątkowej i do regat zakwalifikował się w rok, podczas gdy cykl standardowo trwa dwa lata. Kowalczyk dostał nawet statuetkę "Ducha Klasy Mini".
Teraz przed żeglarzem tak zwana równikowa strefa konwergencji, gdzie będzie musiał sobie poradzić ze słabym wiatrem. Przyjaciele Radka mają nadzieję, że nie przytrafią mu się już kłopoty techniczne - regaty są jednak na tyle trudne, że problemy mają także najlepiej wyposażeni. Teraz do portu zmierza jeden z dotychczasowych liderów - zgłosił problemy techniczne.
Radek Kowalczyk już wypłynął na trasę regat po krótkim, sześciogodzinnym postoju w marinie na Wyspach Zielonego Przylądka. To druga wizyta w porcie szczecińskiego żeglarza. Wcześniej, po zderzeniu - najprawdopodobniej ze śpiącym wielorybem - musiał w błyskawicznym tempie naprawić uszkodzenia dna jachtu.
Udało się wypłynąć, jednak szans na zwycięstwo nie ma praktycznie żadnych. Trudno jednak mieć pretensje do żeglarza, który startuje w klasie prototypów - po brzegi naszpikowanych kosmicznymi technologiami. Tymczasem Radek Kowalczyk wybudował swój jacht sam. Konkurenci doceniają osiągnięcia szczecińskiego żeglarza, który na wstępie dokonał rzeczy wyjątkowej i do regat zakwalifikował się w rok, podczas gdy cykl standardowo trwa dwa lata. Kowalczyk dostał nawet statuetkę "Ducha Klasy Mini".
Teraz przed żeglarzem tak zwana równikowa strefa konwergencji, gdzie będzie musiał sobie poradzić ze słabym wiatrem. Przyjaciele Radka mają nadzieję, że nie przytrafią mu się już kłopoty techniczne - regaty są jednak na tyle trudne, że problemy mają także najlepiej wyposażeni. Teraz do portu zmierza jeden z dotychczasowych liderów - zgłosił problemy techniczne.

Radio Szczecin