W nocy zmarł Włodzimierz Smolarek, jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy - informuje portal gazeta.pl. Miał 54 lata.
Gwiazda Widzewa Łódź i reprezentacji Polski w 1986 dostała zgodę od władz PRL na wyjazd z kraju i po dwóch latach spędzonych w niemieckim Eintrachcie Frankfurt, w wieku 31 lat trafiła do Feyenoordu. Na emeryturę wybrał się do Utrechtu, gdzie grał aż do 1996 roku. Po zawieszeniu butów na kołku rozpoczął karierę trenerską w drużynach młodzieżowych Feyenoordu, w których przygodę z piłką zaczynał jego syn - Euzebiusz.
Całe środowisko piłkarskie jest wstrząśnięte. Z mediów o śmierci kolegi dowiedział się m.in. były reprezentant Polski, wychowanek Arkonii Szczecin - Henryk Wawrowski, który przyznaje, że była to dla niego smutna i szokująca wiadomość. - To był chłopak, który zawsze solidnie podchodził do treningów. Bardzo dużo trenował, także indywidualnie, jak prawdziwy profesjonalista - wspomina Wawrowski. - A przede wszystkim był to sympatyczny chłopak.
W szoku jest także jego kolega z reprezentacji Zbigniew Boniek, który wypowiedział się dla stacji tvn24. - Szkoda mi Włodka, brak mi słów. To był piłkarz, który osiągnął wszystko, co było do osiągnięcia. Na boisku potrafił dać z siebie wszystko, był bardzo niebezpieczny. Zostanie w pamięci jego gest. Zagranie polegające na tym, że piłkarze idą do chorągiewki bocznej i utrzymują się przy piłce w ostatnich dwóch minutach, widziałem po raz pierwszy w życiu właśnie u Włodka - wspomina Zbigniew Boniek.
Całe środowisko piłkarskie jest wstrząśnięte. Z mediów o śmierci kolegi dowiedział się m.in. były reprezentant Polski, wychowanek Arkonii Szczecin - Henryk Wawrowski, który przyznaje, że była to dla niego smutna i szokująca wiadomość. - To był chłopak, który zawsze solidnie podchodził do treningów. Bardzo dużo trenował, także indywidualnie, jak prawdziwy profesjonalista - wspomina Wawrowski. - A przede wszystkim był to sympatyczny chłopak.
W szoku jest także jego kolega z reprezentacji Zbigniew Boniek, który wypowiedział się dla stacji tvn24. - Szkoda mi Włodka, brak mi słów. To był piłkarz, który osiągnął wszystko, co było do osiągnięcia. Na boisku potrafił dać z siebie wszystko, był bardzo niebezpieczny. Zostanie w pamięci jego gest. Zagranie polegające na tym, że piłkarze idą do chorągiewki bocznej i utrzymują się przy piłce w ostatnich dwóch minutach, widziałem po raz pierwszy w życiu właśnie u Włodka - wspomina Zbigniew Boniek.

Radio Szczecin