Dla popularyzacji jazdy na rowerach BMX Dave Mirra był tym, kim dla deskorolki jest Tony Hawk. Wiele medali w zawodach X Games - w tym większość złotych, przełożyło się na powstanie gry Dave Mirra Freestyle BMX, którą w roku dwutysięcznym zrobiło studio Z-Axis.
Legenda bmx-a jeździła zarówno na rampach jak i na streetcie i właśnie tego ostatniego aspektu dotyczyła seria gier z jego nazwiskiem w tytule, choć nie brakowało w niej ramp. Kilku zawodników do wyboru, 12 poziomów, kilka trybów gry i cała masa kosmicznych tricków. W końcu to gra o sportach ekstremalnych.
Wymagający tryb kariery nie wybaczał pomyłek, zawierał wiele wymagających zadań czy gapów do zrobienia, ale wysiłek był wart nagrody. Nowe rowery o lepszych parametrach pozwalały robić rzeczy nie z tej Ziemi. Na pierwszych poziomach wystarczyło zrobić wszystkie wyzwania, ale potem nie było zmiłuj - trzeba było wygrać zawody.
W niektórych kręgach gra Dave Mirra Freestyle BMX urosła do miana kultowej - tak było u mnie i moich przyjaciół. Co prawda była konkurencja, jak całkiem niezłe Mat Hoffman's Pro BMX lub beznadziejne MTV Sports: T.J. Lavin's Ultimate BMX, jednak to Dave wyznaczał standardy. Seria doczekała się kilku odsłon, niestety nie zawsze udanych, dlatego to pierwowzór najbardziej zapadł mi w pamięć.
Legenda bmx-a jeździła zarówno na rampach jak i na streetcie i właśnie tego ostatniego aspektu dotyczyła seria gier z jego nazwiskiem w tytule, choć nie brakowało w niej ramp. Kilku zawodników do wyboru, 12 poziomów, kilka trybów gry i cała masa kosmicznych tricków. W końcu to gra o sportach ekstremalnych.
Wymagający tryb kariery nie wybaczał pomyłek, zawierał wiele wymagających zadań czy gapów do zrobienia, ale wysiłek był wart nagrody. Nowe rowery o lepszych parametrach pozwalały robić rzeczy nie z tej Ziemi. Na pierwszych poziomach wystarczyło zrobić wszystkie wyzwania, ale potem nie było zmiłuj - trzeba było wygrać zawody.
W niektórych kręgach gra Dave Mirra Freestyle BMX urosła do miana kultowej - tak było u mnie i moich przyjaciół. Co prawda była konkurencja, jak całkiem niezłe Mat Hoffman's Pro BMX lub beznadziejne MTV Sports: T.J. Lavin's Ultimate BMX, jednak to Dave wyznaczał standardy. Seria doczekała się kilku odsłon, niestety nie zawsze udanych, dlatego to pierwowzór najbardziej zapadł mi w pamięć.
Dave Mirra Freestyle BMX trafił na konsole PlayStation, Dreamcasta, Game Boy Color i PC. Fani czekali na zremasterowane wersje swojej ulubionej serii, jednak śmierć w 2016 roku tytułowego bohatera zakończyła ich oczekiwania. Mimo to Miracle Boy na zawsze pozostanie w pamięci wielu graczy.

Radio Szczecin