Niemniej jednak - do rzeczy. W tej uroczej grze przyjeżdżamy w wakacje do położonego nad morzem miasteczka Bookstonbury - którego nazwa dobrze rokuje, jako że mamy tam otworzyć nasz książkowy biznes. Mamy auto i niewielką zadaszoną przyczepę, w której organizujemy sprzedaż - głównie używanych - książek. Na początku jest ich niewiele i musimy się nauczyć nimi zarządzać, czyli - mieć w zapasie poszczególne gatunki literackie, dokupić coś czasami, a przy okazji upiększyć nasz mały sklep, żeby klientom było miło. Poznajemy niektórych mieszkańców miasta, oni nam opowiadają o nim i o sobie, przy okazji odblokowujemy nowe urokliwe lokalizacje, w których możemy postawić naszą księgarnię na kółkach i zarobić trochę grosza. Trochę jest tu słowem kluczowym. Na książkach gruby hajs zarabia chyba tylko Remigiusz Mróz, a i tak musi się podzielić z ghostwriterami.
Ale najciekawsze w tym wszystkim jest polecanie książek. Tak, sprzedajemy prawdziwe tytuły. A nasi klienci czasami proszą nas o radę, podpowiadając, co czytają najczęściej, na jaką opowieść mają ochotę albo co podobało im się ostatnio. Co ciekawe, dowiadujemy się, co mamy na półce dopiero właśnie w tym momencie, bo książek nie uzupełniamy po tytułach, tylko po gatunkach. Tak że trzeba wszystko przejrzeć, a czasem poczytać opisy, żeby polecić pozycję. No i tu się przyznam - jako osoba, która szczyci się niemalże bezbłędnymi wyborami książkowymi dla rodziny i przyjaciół dostałam kilka ciężkich ciosów, kiedy moje polecenia okazywały się z różnych powodów nietrafne. Ale nie będę wam psuć zabawy, bo to taki mały element do odkrycia. Podpowiem tylko, że z odmową przyjęcia Tolkiena, Austen i LeGuin się nie spotkałam.
Z minusów, bo i takie się zdarzają, choć niewielkie - mamy trochę powtarzalne prośby o polecenia. Z tym że nie w treści, tylko w formie - jakby nasi klienci posługiwali się ograniczoną liczbą słów. Choć to w zasadzie drobiazg. Żeby nie było zbyt monotonnie, twórcy gry zadbali też o małe side-questy. Czasem mamy pchli targ w miasteczku, czasem wielką wyprzedaż w supermarkecie i jak staniemy na parkingu to też coś nam skapnie. Do tego trzeba komuś w czymś pomóc, coś przewieźć, coś zabrać i tak mija sobie sympatycznie czas w Bookstonbury.
Dodam jeszcze, że jednym z milszych momentów podczas gry jest ten, gdy zobaczycie na półce w swoim sklepie swoją ulubioną książkę albo taką, której dawno nie widzieliście, a miło wam się kojarzy. A wybór jest naprawdę ciekawy. Bo co może być lepszego niż czytanie? Chyba tylko posiadanie własnej księgarni - do tego w wirtualnym świecie, żeby nie trzeba było się martwić, że społeczeństwo nie czyta, więc my nie mamy na rachunki. Ode mnie solidne 9,5/10.