Fabularnie wcielamy się w Jacka Peppera, mysiego detektywa, który ma tendencję do pakowania się w niezłe tarapaty podczas rozwiązywania kolejnych zagadek. Dostajemy sygnał o tym, że wyparował magik, a naszym zadaniem jest znaleźć owego jegomościa. Oczywiście za łatwo być nie może więc praktycznie od pierwszych minut łapiemy za pukawki i trzeba sobie utorować drogę przez mniej przyjazne nam gryzonie. Ogólnie dzieje się dużo, bo naszych oponentów jest jak dziur w szwajcarskim serze, ale na szczęście mamy dużo możliwości na ich pokonanie, nie tylko za pomocą broni, które są w naszym arsenale, ale do naszej dyspozycji są również choćby takie klasyki, jak wybuchające beczki.
Akcji jest dużo w sensie strzelania, jeżeli jednak ktoś spodziewał się dużego główkowania przy zagadkach detektywistycznych, to może się nieco zawieść. Historia z odkrywaniem tajemnic jest bardziej zabiegiem narracyjnym, pomagającym uzasadniać obracanie kolejnych wrogów w pył. Nie mówię tego jednak w złym tego znaczeniu. Fabuła jest wartka do śledzenia, a zarazem ciekawa. Jak chowamy broń do kabury mamy szansę pogadać z NPC-ami, złapać jakiegoś pobocznego questa, więc na pewno nie ma na co narzekać – zarówno z perspektywy fabularnej, jak i ze strony rozgrywki.
Nieważne, jak bardzo rozpłyniemy się nad mechanikami, to i tak większe zachwyty pójdą w stronę wyglądu. Ten klimat, ta kreska – to robi robotę na bardzo wysokim poziomie. Styl nawiązujący właśnie do kreskówek z pierwszej połowy ubiegłego wieku połączony z klimatem noir i skalą szarości daje piękną kombinację, która w połączeniu z muzyką, którą mamy zaserwowaną i przedstawioną historią daje świetną kombinację, która wrażeniami artystycznymi mogłaby obdzielić co najmniej kilka tytułów.
Mouse: P. I. for Hire pokazuje, że przejście materiału, jakim są stare dzieła kultury, do domeny publicznej, nie musi wiązać się z powstawaniem gniotów. Cała historia opisana w grze, sposób w jaki została opisana, humor podczas rozgrywki, niesamowity klimat i, jeszcze raz powtórzę, obłędna kreska. Jest naprawdę, naprawdę świetnie. Ciężko się złapać czegoś, do czego można się przyczepić, może jedynie to, że jest to bardzo liniowy tytuł i raczej do zagrania raz, bo za dużo nowego nie złapiemy przy drugim odpaleniu. Na szczęście pierwsze wrażenie jest piorunujące i gra dostaje 9/10.