Taki sukces jest wręcz bezprecedensowy. Niby to tylko sześciany, eksploracja i zbieractwo, a jednak od kilkunastu ładnych lat nie ma na niego mocnego. Nie chce się wierzyć, ale pierwsza wersja Minecrafta pokazała się światu 17. maja 2009 roku. Tymczasem gra dalej zrzesza wokół siebie miliony graczy, dalej jest rozwijana i weszła na stałe do popkultury.
Od pierwszych wersji Minecraft urzekł. Prostotą, jedyną w swoim rodzaju grafiką, ale też swobodą. Klocki mogliśmy stawiać tak, jak nam się podobało, budując rozmaite struktury. Albo stawiamy na eksplorację zróżnicowanego świata. Albo jedno i drugie. Społeczność budowała się organicznie, gra rozchodziła się przez polecenia w gronach znajomych, pomógł również internet, za pomocą choćby powstałego kilka lat wcześniej YouTube’a, który zyskiwał na popularności. Markus Persson, czyli twórca, potem założył Mojang, który zajmował się wyłącznie pracami nad Minecraftem. Pojawiały się regularne aktualizacje, które dawały graczom nowe możliwości, dodając nowe bloki, moby czy przedmioty.
To wszystko ciągnie się 17 lat od pierwszej wersji i 15 od pierwszej pełnej wersji. Obecnie w Minecrafcie naprawdę można zrobić prawie wszystko. Od odwzorowywania budynków z całego świata aż po budowę działających prostych komputerów. A jeżeli nie mamy konstruktorskiej żyłki możemy zwiedzać dziesiątki biomów i starać się przeżyć, aby na koniec pokonać smoka. Albo i nie – koniec w Minecrafcie, jak wiadomo, jest rzeczą umowną. Ten koktajl doświadczeń, połączony z totalnym otwarciem się na społeczność zaowocował wielkim sukcesem. Od pierwszych wersji gry wspierane było tworzenie serwerów, przez co powstawały różne – od tych najmniejszych, na których można z przyjaciółmi dzielić jeden świat po wielkie molochy z własnymi trybami gry czy dodatkowymi funkcjami. Do tego masa fanowskich modyfikacji, dodających bloki czy wymiary.
Od pierwszych wersji Minecraft urzekł. Prostotą, jedyną w swoim rodzaju grafiką, ale też swobodą. Klocki mogliśmy stawiać tak, jak nam się podobało, budując rozmaite struktury. Albo stawiamy na eksplorację zróżnicowanego świata. Albo jedno i drugie. Społeczność budowała się organicznie, gra rozchodziła się przez polecenia w gronach znajomych, pomógł również internet, za pomocą choćby powstałego kilka lat wcześniej YouTube’a, który zyskiwał na popularności. Markus Persson, czyli twórca, potem założył Mojang, który zajmował się wyłącznie pracami nad Minecraftem. Pojawiały się regularne aktualizacje, które dawały graczom nowe możliwości, dodając nowe bloki, moby czy przedmioty.
To wszystko ciągnie się 17 lat od pierwszej wersji i 15 od pierwszej pełnej wersji. Obecnie w Minecrafcie naprawdę można zrobić prawie wszystko. Od odwzorowywania budynków z całego świata aż po budowę działających prostych komputerów. A jeżeli nie mamy konstruktorskiej żyłki możemy zwiedzać dziesiątki biomów i starać się przeżyć, aby na koniec pokonać smoka. Albo i nie – koniec w Minecrafcie, jak wiadomo, jest rzeczą umowną. Ten koktajl doświadczeń, połączony z totalnym otwarciem się na społeczność zaowocował wielkim sukcesem. Od pierwszych wersji gry wspierane było tworzenie serwerów, przez co powstawały różne – od tych najmniejszych, na których można z przyjaciółmi dzielić jeden świat po wielkie molochy z własnymi trybami gry czy dodatkowymi funkcjami. Do tego masa fanowskich modyfikacji, dodających bloki czy wymiary.
Minecraft dorobił się światowej sławy i wyszedł poza rynek gier. Był on przyczynkiem do stworzenia filmu, powstała wersja edukacyjna, pomagająca najmłodszym w nauce niektórych przedmiotów, a w sklepach pojawiły się różne gadżety, na czele z zestawami klocków LEGO, co akurat pasuje wyśmienicie do historii. Bo zarówno plastikowe, jak i wirtualne klocki, pozwalają uwolnić kreatywność i, po prostu, dobrze się bawić.

Radio Szczecin