Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz » RECENZJE
Marvel Tōkon: Fighting Souls
Marvel Tōkon: Fighting Souls
Każda recenzja - z gruntu - jest subiektywna. Moje również. Bardzo liczę na to, że Wy bierzecie to pod uwagę, przy czym zawsze staram się zaznaczać różne punkty widzenia - również te, które nie są zgodne z moim gustem. Chodzi o to, żeby ludzie o różnych upodobaniach wiedzieli czy produkcja, którą akurat się zajmuję, jest także dla nich, a ja staram się patrzeć na wszystkie recenzowane produkcje pod różnymi kątami. Wspominam o tym wyjątkowo dobitnie, bo Marvel Tokon: Fighting Souls według mnie wyjątkowo potrzebuje takiej adnotacji. Mnie ta bijatyka stawiająca na marvelowskich bohaterów się spodobała, bardzo. Ale jest szansa na to, że graczy o bardziej tradycyjnych gustach rozczaruje. Gra po swojemu definiuje system walki i kilka innych rzeczy. Ja uważam, że to dobry ruch, bo pozwala uwierzyć, że wciąż w tej branży i gatunku wiele rzeczy może nas zaskoczyć. Nie wszyscy jednak mogą podzielać tę opinię.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od agencji MSL Group.
Recenzja Marvel Tokon: Fighting Souls [PlayStation 5]

Zacznę właśnie od systemu walki, bo to najtrudniej opisać. Podstawy są właściwie akurat nieruszone w podstawach, jakie wszyscy znamy. Ale wystarczy do ciosu mocnego, średniego lub słabszego dodać jeden przycisk lub kierunek, żeby wykonać specjalną kombinację. To sprawia, że gra jest śmiesznie łatwa - na początku. Rozsuwamy cały wachlarz efektownych uderzeń, strzałów, rzutów, które oprawione są w przepiękne ramy cudownych wręcz animacji, jakby żywcem wyjętych z wysokobudżetowych filmów. Cudo. W ten sam sposób ładujemy paski energii, które to pozwalają nam uderzać jeszcze bardziej śmiercionośnymi technikami. I jeszcze bardziej efektownymi. To wystarczy na początek. Szczególnie na tryb fabularny, który jest takim rozbudowanym samouczkiem. No bo - umówmy się - Marvel Tokon: Fighting Souls to przede wszystkim produkcja przeznaczona do gry w sieci.

I właśnie w starciu z żywymi przeciwnikami rozwija skrzydła. A nam trochę podcina na początku, bo okazuje się, że te początkowe techniki to za mało, kiedy trafimy na kogoś kumatego z drugiej strony. Tu już kończy się trzymanka - trzeba wykombinować jak przedłużyć combo, najlepiej spożytkować pasek energii i w jakim momencie i czy na pewno ten cios będzie najlepszy w tej chwili. Do tego jak skompletować drużynę. Bo - zostawiłem to na później - wiecie, niespodzianka dla tych, którzy nie słyszeli - walczymy tu czterema postaciami w każdym starciu. I one potrafią działać komplementarnie, jeśli gracz ogarnia, przedłużyć nawałnicę ciosów, wykorzystać sytuację, jeśli są przywołani w odpowiednim momencie, a nawet w niekiedy wyjść na arenę wszyscy na raz.

Ale - skompletowanie zespołu musi być zrobione z głową, przede wszystkim musimy ogarniać wszystkie postaci, które dołączamy, a naprawdę są różne i są fundamentalne różnice między grą Hulkiem, Ghost Riderem, a na przykład Doctorem Doomem. Tu mógłbym narzekać na zbyt małą liczbę wojowników, bo jest ich zaledwie 20 - tych flagowych i nieco mniej znanych, poza tymi wspomnianymi to na przykład Deadpool, Wolverine, Blade, Star Lord czy Loki. Natomiast, żeby opanować wszystkich w odpowiednim stopniu, trzeba chyba poświęcić całe miesiące. No i spodziewam się tłustego DLC z nowymi postaciami. Do tego poszczególni bohaterowie domyślnie ułożeni są w drużyny podczas rozgrywki fabularnej, dla każdej czwórki historia przedstawia się nieco inaczej, ale warto jej poświęcić kilka godzin. Nawet jeśli sama historia nie zachwyca, to dla miłych animacji i wprowadzenia w klimat.

I tu odniosę się jeszcze do mojego wprowadzenia. Taki system walki nie każdemu przypadnie do gustu. Warto jednak dać mu szansę - choćby dla odmiany i higieny umysłu. No i przynosi on wiele emocji - bardzo przyjemnych. Z drugiej strony jest tu jeden minus - po zapędzeniu na skraj planszy - często walka się kończy, bo chwilami szalenie trudno atakowanemu wyjść z takiego impasu. To powinno być inaczej rozwiązane, bo jest niezwykle frustrujące, kiedy mimo starań nie możemy wyrwać się z tego koziego rogu. Niby na tym też polega gra, ale tutaj można znaleźć się przez przypadek i trzeba polegać na szczęściu lub mashowaniu przycisków, a to z uczciwą grą ma już niewiele wspólnego.

Drugim filarem Marvel Tokon: Fighting Souls jest grafika. Patrząc z brzegu - wyłączając upodobania i przyzwyczajenia poza nawias - no jest śliczna. Animacje idealnie płynne, filmiki przerywnikowe pokazane w formie kadrów komiksowych z ruchomymi postaciami - urzekające. ALE! Mnie się to podobało, natomiast jest tu solidny, japoński, mangowy sznyt. Kombinezon Iron Mana wygląda, jak by był dzieckiem romansu klasycznego stroju ze zbroją samuraja, niektóre postaci wyglądają nieco... powiedzmy młodo, Loki prezentuje się jak nastolatek. Część z bohaterów ma większe oczy lub inne elementy, które kojarzą się z Krajem Kwitnące Wiśni - jak na przykład jakieś fragmenty potężnych robotów. Ale na przykład pasuje to doskonale Bladeowi, który przecież od dawna związany jest wizerunkowo z samurajskimi katanami. Główny złol z kolei przypomina Goku z Dragon Balla, który stanął po ciemnej stronie mocy. Wiem, że są osoby uczulone wręcz na takie mieszanie stylów, ale uważam, że marce dobrze to zrobi. Znacie animację Batman Ninja? Marvel Tokon: Fighting Souls stylistycznie to coś w tym rodzaju, z tym że postaci DC zostały zastąpione Marvelem. Batmana w japońskim sznycie zresztą też bardzo lubię, to miłe odświeżenie. A jeśli komuś nie pasuje, zawsze może potraktować tę historię jako jeden z alternatywnych światów, których teoria regularnie eksploatowana jest przez komiksy i ich ekranizacje.

A! Jeszcze muzyka - no świetna, dynamiczna, gitarowa kiedy trzeba, dopasowana do postaci i sytuacji. A plansze - doskonałe - żywe, animowane albo klimatyczne i nastrajające. Przyjemnością byłoby patrzenie na nie nawet bez walki. Część z nich mogłaby spokojnie być jakąś grafiką na ścianę. Tylko ruchomą.

Marvel Tokon: Fighting Souls redefiniuje niektóre mechaniki, inne lekko zmienia, podejrzewam, że dla niektórych graczy, miłośników komiksów pewnie profanuje jakieś świętości. Mnie się jednak podobało i to bardzo. Ocena 8,5/10
 

Zobacz także

2026-08-15, godz. 13:00 Rhythm Paradise Groove [Switch] Istnieje cała gama gier "easy to learn but hard to master", czyli o prostych i łatwych zasadach, ale trudnych do wymaksowania. I takim tytułem jest muzyczno-rytmiczne… » więcej 2026-08-15, godz. 13:00 What Awaits, Aleksey? [PC] Pikselowa estetyka, fikcyjny komunistyczny reżim i protagonista, jako trybik w tej całej uciemiężającej machinie. Niby znamy to dobrze, choćby z Papers… » więcej 2026-08-08, godz. 08:05 Splatoon Raiders [Switch 2] Splatoon jest dość nietypową serią. Nintendo wzięło koncept strzelanki i go… wygładziło – z braku lepszych słów. Zamiast pocisków – atrament… » więcej 2026-08-08, godz. 08:05 Tormentum II [PC] 11 lat. Tyle musiałem czekać na kontynuację point & clicka Tormentum II od polskiej ekipy OhNoo Studio. W 2015 roku zachwycałem się oprawą graficzną mocno… » więcej 2026-08-01, godz. 08:05 Helix: Descent N Ascent Skąd ta muzyka? Z frankofońskiej duszy oczywiście. Jeśli chcecie estetycznych doznań, fantastycznej kreski, artyzmu i pięknej animacji to są dwa kraje w… » więcej 2026-07-18, godz. 08:05 Assassin’s Creed Black Flag Resynced [PlayStation 5] Na początek prywata, którą się podzielę, ale która ma tutaj znaczenie - nie znoszę sterować w grach jednostką pływającą. Czy to łódka, czy żaglowiec… » więcej 2026-07-18, godz. 08:05 Quarantine Market Simulator [PC] Najpierw otwierałem sklep, a dopiero później zastanawiałem się, czy uda mi się go spokojnie zamknąć. Kilka tygodni temu w Giermaszu recenzowałem Quarantine… » więcej 2026-07-04, godz. 08:01 Star Fox [Switch 2] Po blisko 30 latach Fox McCloud znów zasiadł za sterami swojego myśliwca Arwinga, by w układzie Lylat walczyć i pokrzyżować szyki szalonemu naukowcowi Androssowi… » więcej 2026-07-04, godz. 08:01 Dead or Alive 6: Last Round [PlayStation 5] Czasem rodzi się pytanie: po co? I mi też mi się rodzi, choć mam wrażenie, że znam odpowiedź. Dead or Alive 6: Last Round pojawiło się na rynku, żeby… » więcej 2026-07-04, godz. 08:01 Kupka wstydu: Snufkin: Melody of Moominvalley [PlayStation 5] Przepiękna grafika, muzyka stworzona we współpracy z Sigur Ros, ale przede wszystkim - świat Muminków jakby wzięty wprost z wyobraźni każdego dzieciaka… » więcej
12345