Giermasz
Radio SzczecinRadio Szczecin » Giermasz » RECENZJE
Fear The Timeloop
Fear The Timeloop
Lubię jasne sytuacje. Takie, w których nikt niczego nie ukrywa, tylko od razu wykłada kawę na ławę. I my też teraz to zrobimy, bo Fear the Timeloop też nie bawi się w niedopowiedzenia. To hołd dla pierwszych części Resident Evil. Nawet lokacje są bliźniaczo podobne. No dobrze, ale to wszystko? Klon legendarnego survival horroru? No nie. Ma naprawdę sporo do zaoferowania, choć niestety również kilka solidnych wpadek.

Grę do recenzji otrzymaliśmy od wydawcy, polskiej firmy PlayWay.
Recenzja Fear The Timeloop [PlayStation 5]

Lokacje, wyposażenie, klimat, nawet w pewnej części fabuła - sporo tych inspiracji. Nie potraktujcie jednak tego jako wadę. To cecha, może nawet zaleta, a na pewno nie plagiat ani nic w tym rodzaju. Fear the Timeloop też oczywiście jest survival horrorem, w którym trzeba liczyć się z zasobami, pokonuje się kręte korytarze, walczy z zombiakami - choć nie tylko. Jak zdradzę za dużo - to zepsuję Wam część przyjemności z gry - zostawmy tę atrakcję dla tych, którzy kupią produkcję.

Podstawy są bardzo filmowe - James, główny bohater budzi się w opuszczonym szpitalu. Nie pamięta jak się tam znalazł, co było wcześniej. Po drodze okazuje się, że jest poszukiwany od wielu dni, jednak dla niego minęło raptem kilka minut. W czasie próby ucieczki szeryf, bo to jego fach, składa elementy układanki, które prowadzą go do rozwiązania całej sprawy. A! Jednak najważniejsze jest to, że James ma ranę postrzałową. Powoli się wykrwawia, a czas odlicza zegarek na jego nadgarstku. Za każdym razem ma kwadrans. Skończymy całą grę w 15 minut? Nie. James zginie. I to nie raz. A potem odrodzi się w punkcie, w którym zapisaliśmy ostatnio grę. To ta tytułowa pętla.

Następnym razem będziemy mądrzejsi o doświadczenie, część korytarzy pokonamy szybciej, wiemy które drzwi otworzyć. Co więcej, niektóre z nich da się odblokować tylko w trakcie ponownego przejścia. Właśnie ten mechanizm nadaje grze dynamiki i poczucia wyścigu z czasem, ciągłego napięcia, które powinno cechować survival horror. No i jest jedną z mechanik, którą trzeba zrozumieć, żeby ukończyć grę. Mamy też tu do czynienia na przykład z drzwiami, które występują parami. Otworzyć można tylko jedne - za sprawą specjalnego panelu. Drugie pozostają zamknięte - dopóki nie przechodzimy danego fragmentu drugi raz. Są też zamki, które otwierają się raz na jakiś czas, a potem - też przez czas określany przez licznik na nich - pozostają zamknięte. Co się stanie, jak nie będziemy mogli wyjść? Jest jeden sposób, aby się przekonać - poczekać. Do przejścia Fear the Timeloop, poza chęcią odkrycia fabuły, napędzała mnie też ciekawość: co twórcy jeszcze wymyślą, czym mnie zaskoczą. I za każdym razem przy takich rozwiązaniach to zaskoczenie było bardzo pozytywne. Trudno się od tej produkcji oderwać.

Trudno się oderwać mimo podstawowej bolączki - słabego budżetu. Gra nieco przypomina także graficznie wczesne Residenty. I nie jest to w tym przypadku komplement. Nie miałbym nic przeciwko, grafika to dalszy plan, ale chwilami miałem trudności w znalezieniu czegoś przez słabą rozdzielczość czy rozróżnieniu poszczególnych przedmiotów. Problematyczna bywa kamera, która też chwilami pozostawia nieco do życzenia. Bywa, że latarka nie oświetla niczego, bo snop światła tonie w ścianie. Bywa to irytujące, ale wciąż nie na tyle, żeby zrezygnować z dalszego grania. Zastrzeżenia mam też do walki - podstawowym orężem jest tonfa. James posługuje się nią, jakby ważyła 30 kilogramów. Przeciwnicy zresztą też tak chwilami na nią reagują, bo regularnie odpada im od niej głowa. Ciosy są powolne i trudno wycyrklować tak, żeby trafić i nie zostać trafionym jednocześnie. Od stróża prawa wymagałbym większej wprawy.

Jest również kilka absurdów - ze szpitala nie możemy wyjść, bo za drzwiami czai się tłum zakapturzonych postaci. Kilka serii powinno pomóc im nabrać szacunku do prawa. Niestety są kulo i tonfoodporni. Można było to rozwiązać w jakiś bardziej sensowny sposób. Sam James, kiedy mu się przyjrzeć wygląda dziwnie. Wiem, że budżet miał wielkość schowka na podróżne mydło, ale choć odrobinę sensowniej można było mu zrobić twarz, bo wygląda po prostu śmiesznie. Zaczyna też agresywnie i dziwnie krzyczeć przy atakach, James, nie twarz, ale ok - powiedzmy, że jest w dużym stresie i potrzebuje takiego dopingu.
G
dyby twórcy Fear the Timeloop dostali przyzwoity budżet - to mogłaby być perła o zasięgu międzynarodowym. Teraz? Teraz to jest naprawdę dobra produkcja, czuć tu pomysł i powiew świeżości. I chce się w nią grać, pomimo tych problemów. Ocena 7,5/10.
 

Zobacz także

2026-09-26, godz. 08:01 The Guild: Europa 1410 [wczesny dostęp PC] Wyobraźcie sobie, że budzicie się w średniowiecznej Europie. Mieszkacie tak sobie w swojej drewnianej chacie, w której to zażywacie porannej kąpieli. Wspomnieniami… » więcej 2026-09-26, godz. 08:01 Deconstruction Simulator [PlayStation 5] Patrząc na moje Giermaszowe portfolio mogę już chyba powiedzieć, że z wirtualnymi narzędziami problemu nie mam. Budowałem, remontowałem – raz lepiej… » więcej 2026-09-19, godz. 08:01 The Blood of Dawnwalker [PC] Jak myślicie, jak długa jest droga od średniowiecznego rycerskiego zakonu do krwiożerczej bestii żywiącej się ludzką krwią i lubującej się w dręczeniu… » więcej 2026-09-19, godz. 08:01 Onimusha: Way of the Sword [PlayStation 5] Nie sądziłem, że po ostatnim średnim remasterze dwójki z minionego roku będę miał wypieki przy kolejnej, już pełnoprawnej części serii Onimusha. Ale… » więcej 2026-09-19, godz. 08:01 Star Wars Zero Company [PlayStation 5] Star Wars: Zero Company nie zawodzi.Ma swoje problemy, ale one schodzą na dalszy plan. Dawno nie cieszyły mnie tak kolejne misje, jakie oferuje ta taktyczna… » więcej 2026-09-19, godz. 08:01 Orbitals [Switch 2] Gry oparte na kooperacji potrafią skraść moment w giereczkowej banieczce. Nie szukając daleko – It Takes Two czy Split Fiction od szwedzkiego studia Hazelight… » więcej 2026-09-12, godz. 08:01 The Blood of Dawnwalker - pierwsze wrażenia [PC] Wojny i plagi to moment, w którym w średniowieczu władzę nad światem przejmują wampiry. Przynajmniej według twórców The Blood of Dawnwalker. Patryk Srokowski… » więcej 2026-09-12, godz. 08:01 Defender of the Crown: The Legend Returns [PlayStation 5] Nostalgia to bardzo mocne uczucie, które wpływa na wyobrażenia graczy o grach dawno minionych. Ja tak miałem z Defender of the Crown, którego w młodości… » więcej 2026-09-05, godz. 08:01 Yet Another Zombie Survivors [PlayStation 5] Oni znowu to zrobili. Polskie Awesome Games Studio wydało kolejną swoją grę i ponownie stała się hitem. Tym razem mowa o Yet Another Zombie Survivors, czyli… » więcej 2026-09-05, godz. 08:01 Moonlighter 2: The Endless Vault [PlayStation 5] Pierwsza część okazała się sporym, pozytywnym zaskoczeniem, także w naszej redakcji. A dopiero co zadebiutowała jej kontynuacja - można już skreślić… » więcej
12345