Nowy tytuł od chłopaków z Kioto daje nam do wyboru dwanaście sportów. Wśród nich no-brainery, takie jak golf czy łucznictwo, znane z takich tytułów, kultowe z czasów Wii boks czy tenis, ale też choćby wojna na kciuki czy jazda na skuterach wodnych. Przekrój jest duży, więc raczej każdy znajdzie coś zadowalającego dla siebie. Na marginesie – świat przedstawiony w grze to spory fan service dla fanatyków serii – wracamy na Wyspę Wuhu, która była miejscem zmagań również w Wii Sports Resort – drugiej części przygód ze sportami.
Wszystkie sporty wykorzystują możliwości detekcji ruchu w Joy-Conach, i tutaj będę rozdarty. Bo nie ukrywam, że responsywność jest niezła… ale czasem się zatnie. Może być to upierdliwe, mnie najbardziej denerwowało przy walkach bokserskich, gdzie niekoniecznie udało mi się trzymać dobrze gardę, albo w siatkówce, kiedy niekoniecznie gra dobrze odczytywała moje intencje. Z drugiej strony jednak – Joy-Cony robią robotę, zwłaszcza patrząc na fakt, że nie są przecież kontrolerami ruchomymi. Akcelerometry czy żyroskopy w padach nie są nowością, jednak przy Wii czy PlayStation Move było podpieranie się podczerwienią czy śledzeniem światła. Albo całego ciała… Pamiętam, jak w czasach PS3 i odpalania tamtejszej gry sportowej, którą – na marginesie – z siostrami do spółki skatowałem do cna wraz z sequelem we wczesnych nastoletnich latach, czasem jak w pokoju było za jasno, wtedy był problem z wykrywaniem kontrolera, bo kamera nie wykrywała świecącej się na końcu kulki. Więc teraz, po latach, kiedy odpaliłem grę i nie musiałem się bawić w kalibrację czy zasłanianie okien, to poczułem zmianę.
Może i czasem coś strzyknie, jednak zabawa jest przednia, nawet w pojedynkę. Bardzo przyjemnie się gra w Nintendo Switch Sports Resort, co jednak było do przewidzenia, bo to sprawdza się od lat. Kilkudziesięciu już lat. A jak jeszcze ma się kogoś do rywalizacji – coś przepięknego. Jaki to jest fun. Tak jak w poprzednich latach – zaczynamy od stworzenia swojego awatara. Do wyboru mamy styl sportsmate’a, czyli awatary debiutujące już w erze Switcha w poprzednim tytule, ale również można stworzyć swojego Mii – to dla tych, którzy chcą poczuć trochę nostalgii, albo dla tych, którzy na peak kontrolerów ruchowych się nie załapali i chcieli poczuć trochę tego klimatu.
Nie będzie zaskoczeniem wysoka ocena dla Nintendo Switch Sports Resort. Wszyscy wiedzieliśmy, że to zażre, ci którzy twierdzą inaczej – zapraszam do zaprzestania oszukiwania samych siebie. Od czasów premiery drugiego Switcha Nintendo odkopuje swoje sprawdzone koncepty i dowozi kolejne gry z serii. Od dodatku do Mario Party, przez odświeżone klasyki i najnowsze hity, nowe Pokemony, do wprowadzenia nowego Sportsa – długoletni fani czerwonego N mają dużo powodów do zadowolenia z tego, co dostarczają im Japończycy na kartridżach. Ode mnie – prawie perfekcyjne 9,5 na 10, pół punktu mniej tylko przez momentalne zgrzyty przy wykrywaniu ruchu.