Złożenie doniesienia do prokuratury zapowiadają uczestnicy sobotniej kontrdemonstracji na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
- To jest skandal. To jest przestępstwo nadużycia władzy, naruszenia naszej nietykalności cielesnej i godności. Zostaliśmy zelżeni od żydów i ubeków. Będziemy w tej sprawie składać zawiadomienia o przestępstwie. Zawiadomiliśmy Rzecznika Praw Obywatelskich, który podejmie stosowne czynności. Zawiadomiliśmy też organizacje pozarządowe na czele z Helsińską Fundacja Praw Człowieka - mówił Kasprzak.
Stołeczna policja przedstawia inną wersję wydarzeń. Jej rzecznik Mariusz Mrozek tłumaczył, że funkcjonariusze interweniowali, by zapobiec zamieszkom. Dodatkowe procedury należało wdrożyć, bo w miesięcznicy uczestniczyła premier Beata Szydło.
- W drugim zgromadzeniu uczestniczyła pani premier, która podlega ochronie Biura Ochrony Rządu. Funkcjonariusz BOR poinformował organizatora, że w związku z tym, że jest tutaj, należy przeprowadzić rozpoznanie pirotechniczne. Uczestnicy tego zgromadzenia również byli o tym informowani, przez chociażby policjantów z zespołu antykonfliktowego, którzy są na miejscu. Uzgodniliśmy, że całość przesunie się trochę tak, aby można było sprawnie przeprowadzić rozpoznanie pirotechniczne i zapewnić właściwą ochronę - tłumaczy Mrozek.
Na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie doszło w sobotę do starć między obchodzącymi miesięcznicę tragedii smoleńskiej a kontrmanifestantami, którzy sprzeciwiają się przeprowadzaniu ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej.

Radio Szczecin