W Syrii o północy miejscowego czasu ma się rozpocząć rozejm między siłami rządowymi a częścią opozycji. O podpisaniu zawieszenia broni poinformowały władze Rosji i Turcji. Rozejm nie obowiązuje jednak grup islamistów, co oznacza, że w Syrii nadal będą walki.
Według rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, od północy w całej Syrii mają ustać walki między wojskiem prezydenta Baszara al-Asada a umiarkowanymi grupami opozycji, zdziesiątkowanymi po ostatnim oblężeniu Aleppo. Gwarantem porozumienia mają być Rosja i Turcja. W najbliższych dniach oba te kraje chcą zorganizować syryjskie rozmowy pokojowe w Kazachstanie.
Podpisanie porozumienia potwierdzili także przedstawiciele Wolnej Armii Syrii, głównej grupy umiarkowanych opozycjonistów. - Rozejm obowiązuje na terenie całej Syrii i dotyczy wszystkich grup rebeliantów. Rosjanie obiecali, że będą mieli pod kontrolą zarówno siły rządowe, jak i ich zwolenników - oświadczył rzecznik Wolnej Armii Syrii Osama Abu Zaid.
Porozumienia nie podpisały jednak grupy islamistów związane z Al-Kaidą czy tzw. Państwem Islamskim. Oznacza to, że na terenach, gdzie są bojownicy tych frakcji, nadal będą walki, co potwierdziła również Rosja. Nie wiadomo z kolei, co stanie się z Kurdami, którzy walczą w Syrii po stronie opozycji, a na północy kraju chcą utworzyć własną autonomię.
Dotychczasowe próby osiągnięcia rozejmu, podejmowane przez Stany Zjednoczone i ONZ, kończyły się fiaskiem. Rosja twierdzi, że choć USA nie są częścią obecnego porozumienia, mogą dołączyć do rozmów pokojowych, gdy prezydentem zostanie oficjalnie Donald Trump.
Syryjska wojna domowa trwa od 5,5 roku. Ocenia się, że kosztowała życie co najmniej 300 tysięcy osób. Ponad 11 milionów ludzi opuściło swoje domy. Większość schroniła się w innych rejonach kraju, ale co najmniej 4 miliony Syryjczyków wyjechały do sąsiednich krajów takich jak Liban, Jordania czy Turcja.
Materiał: RUPTLY/x-news
Podpisanie porozumienia potwierdzili także przedstawiciele Wolnej Armii Syrii, głównej grupy umiarkowanych opozycjonistów. - Rozejm obowiązuje na terenie całej Syrii i dotyczy wszystkich grup rebeliantów. Rosjanie obiecali, że będą mieli pod kontrolą zarówno siły rządowe, jak i ich zwolenników - oświadczył rzecznik Wolnej Armii Syrii Osama Abu Zaid.
Porozumienia nie podpisały jednak grupy islamistów związane z Al-Kaidą czy tzw. Państwem Islamskim. Oznacza to, że na terenach, gdzie są bojownicy tych frakcji, nadal będą walki, co potwierdziła również Rosja. Nie wiadomo z kolei, co stanie się z Kurdami, którzy walczą w Syrii po stronie opozycji, a na północy kraju chcą utworzyć własną autonomię.
Dotychczasowe próby osiągnięcia rozejmu, podejmowane przez Stany Zjednoczone i ONZ, kończyły się fiaskiem. Rosja twierdzi, że choć USA nie są częścią obecnego porozumienia, mogą dołączyć do rozmów pokojowych, gdy prezydentem zostanie oficjalnie Donald Trump.
Syryjska wojna domowa trwa od 5,5 roku. Ocenia się, że kosztowała życie co najmniej 300 tysięcy osób. Ponad 11 milionów ludzi opuściło swoje domy. Większość schroniła się w innych rejonach kraju, ale co najmniej 4 miliony Syryjczyków wyjechały do sąsiednich krajów takich jak Liban, Jordania czy Turcja.
Materiał: RUPTLY/x-news

Radio Szczecin