Dystans 100 kilometrów jechała limuzyna wicepremiera z uszkodzonym kołem. Jarosław Gowin wracał w takich warunkach ze skoków narciarskich w Zakopanem.
Auto na drodze za miastem najechało na kamień, który uszkodził oponę. Informacja o nagłym spadku ciśnienia wyświetliła się kierowcy na desce rozdzielczej. Auto nie zatrzymało się, dojechano do Krakowa, dopiero tam wicepremier przesiadł się do innego samochodu.
Jak podaje Rzeczpospolita - procedury wymagają, by w takiej sytuacji kierowca zjechał z drogi i poczekał na samochód zastępczy.
Jarosław Gowin broni funkcjonariuszy BOR-u: "zarzuty wobec nich są chybione - pełen profesjonalizm oficerów" - napisał na Twitterze Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Jak podaje Rzeczpospolita - procedury wymagają, by w takiej sytuacji kierowca zjechał z drogi i poczekał na samochód zastępczy.
Jarosław Gowin broni funkcjonariuszy BOR-u: "zarzuty wobec nich są chybione - pełen profesjonalizm oficerów" - napisał na Twitterze Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Artykuł w @rzeczpospolita o "gumie", jaką złapał mój samochód, pełen nieścisłości. Zarzuty wobec BOR chybione.Pełny profesjonalizm oficerów.
— Jarosław Gowin (@Jaroslaw_Gowin) 29 stycznia 2017

Radio Szczecin