Kongres Stanów Zjednoczonych zbada, czy była prezydencka administracja nie podłożyła podsłuchów w telefonach Donalda Trumpa w siedzibie jego nowojorskiej firmy "Trump Tower". Zdaniem prezydenta miało do tego dojść przed listopadowymi wyborami o Biały Dom. Nie przedstawił on jednak żadnych dowodów.
Rzecznik prasowy Baracka Obamy zdementował rewelacje obecnej administracji. "Prezydent wnioskuje, aby komisje Kongresu ustaliły, czy władza wykonawcza w końcówce zeszłego roku dopuściła się nadużyć motywowanych politycznych – napisał z kolei rzecznik prasowy Białego Domu Sean Spicer. W odpowiedzi przedstawiciele Kongresu Stanów Zjednoczonych poinformowali, że zajmą się sprawą ewentualnych podsłuchów.
Wielu amerykańskich urzędników nie zgadza się z zarzutami prezydenckiej administracji nazywając je "nonsensownymi i fałszywymi". Donald Trump oskarżył Baracka Obamę bez podania jakichkolwiek dowodów. Poinformował on, że na kilka tygodni przed listopadowymi prezydenckimi wyborami zostały zainstalowane podsłuchy w jego telefonach w siedzibie nowojorskiej "Trump Tower".
Wielu amerykańskich urzędników nie zgadza się z zarzutami prezydenckiej administracji nazywając je "nonsensownymi i fałszywymi". Donald Trump oskarżył Baracka Obamę bez podania jakichkolwiek dowodów. Poinformował on, że na kilka tygodni przed listopadowymi prezydenckimi wyborami zostały zainstalowane podsłuchy w jego telefonach w siedzibie nowojorskiej "Trump Tower".

Radio Szczecin
