Polscy lekarze, którzy kształcili się na Ukrainie, chcą leczyć w Polsce i w tej sprawie wystosowali list do ministra zdrowia. Chcą uzupełnić braki kadrowe w placówkach w kraju. Proponują jednocześnie, żeby zwolnić ich z egzaminu, który dopuszcza do jakiekolwiek działalności lekarskiej.
To niezbyt dobry pomysł - wyjaśniała na na antenie Radia Olsztyn senator Prawa i Sprawiedliwości oraz lekarz - Bogusława Orzechowska.
- Jest inny system nauczania w innych państwach niż Polska. Dlatego, jeżeli ci lekarze mieliby pracować w naszym systemie zdrowia, powinni ten egzamin nostryfikacyjny zdać, bo lekarz ma ogromną odpowiedzialność za zdrowie pacjenta, więc i wiedza jego powinna być stosowna - powiedziała.
Jak wynika ze statystyk, Lekarskiego Egzaminu Państwowego nie zdaje 60 proc. medyków kształcących się na Ukrainie. "Oblewa" go około 15 proc. absolwentów polskich uczelni.
- Jest inny system nauczania w innych państwach niż Polska. Dlatego, jeżeli ci lekarze mieliby pracować w naszym systemie zdrowia, powinni ten egzamin nostryfikacyjny zdać, bo lekarz ma ogromną odpowiedzialność za zdrowie pacjenta, więc i wiedza jego powinna być stosowna - powiedziała.
Jak wynika ze statystyk, Lekarskiego Egzaminu Państwowego nie zdaje 60 proc. medyków kształcących się na Ukrainie. "Oblewa" go około 15 proc. absolwentów polskich uczelni.
Dodaj komentarz 2 komentarze
To niezbyt dobry pomysł - wystarczy, że na szczecińskich uczelniach honorowane są profesury przywożone w teczce chociażby z Białorusi ;/
w żadnym razie!
Nostryfikacja dyplomów wyłącznie po pozytywnie zdanych zawodowych egzaminach państwowych!
A karierę medyczną w Polsce powinni zaczynać od poziomu stażysty lub - co najwyżej - rezydenta.
Bez względu na to, czy to dr czy nawet prof.!
Po prostu tam jest tak nędzny poziom kształcenia, że strach ich dopuścić do leczenia ludzi

Radio Szczecin