Tradycje wielkanocne, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni, trafiły na Warmię dopiero po drugiej wojnie światowej.
Wcześniej warmińska Wielkanoc wyglądała zupełnie inaczej. W wielkanocną niedzielę należało wstać wcześnie rano i obmyć się w rzece lub strumyku płynącym na wschód. To miało zapewnić zdrowie i urodę. Dodatkowo w tym czasie obowiązywało absolutne milczenie. Śniadanie wielkanocne było postne. Oprócz jajek, składały się na nie twaróg, razowy chleb oraz słone ciastka w kształcie ptaków, co miało symbolizować nadchodzącą wiosnę. Mięso trafiało na wielkanocne stoły podczas świątecznego obiadu.
Prezenty przynosił dzieciom wielkanocny zając, natomiast młodzi chłopcy biegali po wsi z wózkiem, w którym siedział piejący kogut symbolizujący płodność.
Dawnej na Warmii w Lany Poniedziałek nie było polewania wodą, ale "chodzenie po smaganiu". Chłopcy uderzali gałązkami wierzby, brzozy lub nawet wielkanocnymi palmami te dziewczęta, które im się najbardziej podobały. Od smagania można się było wykupić np. pięknie zrobioną pisanką.
Prezenty przynosił dzieciom wielkanocny zając, natomiast młodzi chłopcy biegali po wsi z wózkiem, w którym siedział piejący kogut symbolizujący płodność.
Dawnej na Warmii w Lany Poniedziałek nie było polewania wodą, ale "chodzenie po smaganiu". Chłopcy uderzali gałązkami wierzby, brzozy lub nawet wielkanocnymi palmami te dziewczęta, które im się najbardziej podobały. Od smagania można się było wykupić np. pięknie zrobioną pisanką.

Radio Szczecin