Kolejny niespodziewany zwrot akcji w sprawie afrykańskich migrantów w Izraelu. Premier tego kraju Benjamin Netanjahu zawiesił ogłoszone kilka godzin wcześniej porozumienie z ONZ. Najprawdopodobniej chodzi o nacisk małych, skrajnie prawicowych partii, które wchodzą w skład koalicji z ugrupowaniem premiera.
Chodzi o 42 tysiące migrantów z krajów środkowej Afryki, w tym przede wszystkim Erytrei. W ostatnich miesiącach izraelskie władze chciały deportować takie osoby z powrotem do krajów z których przyjechały. Decyzję wstrzymał jednak izraelski sąd najwyższy, który przychylił się do argumentów obrońców, że odesłanie ich do krajów pochodzenia może wystawić ich na tortury lub nawet śmierć.
W poniedziałek premier Netanjahu ogłosił na konferencji prasowej, że udało się osiągnąć porozumienie z ONZ. Na jego mocy połowa z imigrantów miałaby otrzymać pozwolenie na czasowy pobyt w Izraelu, a druga połowa miałaby zostać odesłana do Niemiec, Włoch czy Kanady.
- To dobre porozumienie, Jestem zadowolony, że wraz z ONZ udało się je osiągnąć. Pozwala nam to rozwiązać problem i chronić interes państwa Izrael - mówił Netanjahu.
Zaledwie kilka godzin później okazało się, że izraelskie władze zmieniły zdanie i zawiesiły porozumienie. Powodem miały być naciski partii skrajnie prawicowych, które sprzeciwiają się obecności afrykańskich migrantów. Premier poinformował też, że z porozumienia wycofała się Rwanda, jeden z krajów macierzystych migrantów. To wszystko oznacza, że sprawa wróciła do punktu wyjścia.
Afrykańscy migranci w Izraelu to głównie osoby, które przyjechały w poszukiwaniu pracy. Wiele z takich osób nielegalnie dostało się do Izraela przez egipską pustynię Synaj.
W poniedziałek premier Netanjahu ogłosił na konferencji prasowej, że udało się osiągnąć porozumienie z ONZ. Na jego mocy połowa z imigrantów miałaby otrzymać pozwolenie na czasowy pobyt w Izraelu, a druga połowa miałaby zostać odesłana do Niemiec, Włoch czy Kanady.
- To dobre porozumienie, Jestem zadowolony, że wraz z ONZ udało się je osiągnąć. Pozwala nam to rozwiązać problem i chronić interes państwa Izrael - mówił Netanjahu.
Zaledwie kilka godzin później okazało się, że izraelskie władze zmieniły zdanie i zawiesiły porozumienie. Powodem miały być naciski partii skrajnie prawicowych, które sprzeciwiają się obecności afrykańskich migrantów. Premier poinformował też, że z porozumienia wycofała się Rwanda, jeden z krajów macierzystych migrantów. To wszystko oznacza, że sprawa wróciła do punktu wyjścia.
Afrykańscy migranci w Izraelu to głównie osoby, które przyjechały w poszukiwaniu pracy. Wiele z takich osób nielegalnie dostało się do Izraela przez egipską pustynię Synaj.

Radio Szczecin