Poniedziałek to drugi dzień kolejnego strajku francuskich kolejarzy. O ile w niedzielę w strajku udział wzięła nieco ponad jedna trzecia pracowników francuskich kolei państwowych SNCF, o tyle w poniedziałkowym proteście swoje zaangażowanie zapowiedziało czterdzieści trzy procent kolejarzy, w tym znaczne grono stanowią maszyniści, których trudno zastąpić.
Według oficjalnych prognoz SNCF, w trasę wyjedzie co piąty ekspres TGV, co szósty pociąg pośpieszny, a w przypadku kolei regionalnych kursować będzie co trzeci skład. Większość kolejek podmiejskich stołecznego regionu Ile-de-France będzie kursowała w rytmie jeden na pięć a nawet na dziesięć.
Z zakłóceniami w ruchu trzeba się też liczyć również w połączeniach międzynarodowych z Londynem i z Brukselą. Niektórzy podróżni nie mając wyjścia decydują się na wielogodzinne oczekiwania na dworcach i potem przepychanki w tłoku, inni wynajmują miejsce w samochodzie lub z wielkim wyprzedzeniem kupują bilety na autokar.
Rząd przypomina, że w tej chwili deficyt francuskich kolei państwowych SNCF sięga 40 miliardów euro, mimo że co roku do kasy kolei państwo przekazuje 14 miliardów euro. Reformy są konieczne, stąd nieustępliwa postawa premiera Edouarda Philippe’a, który twardo odrzuca możliwość ustępstw w kluczowych dla zmian sprawach - otwarcia rynku kolejowego przed konkurencją i statusu zawodowego kolejarzy. Ci zaś nazywają negocjacje z władzami maskaradą.
Jak wynika z wczorajszego sondażu 56 procent ankietowanych nie widzi uzasadnienia dla strajku kolejarzy.
Z zakłóceniami w ruchu trzeba się też liczyć również w połączeniach międzynarodowych z Londynem i z Brukselą. Niektórzy podróżni nie mając wyjścia decydują się na wielogodzinne oczekiwania na dworcach i potem przepychanki w tłoku, inni wynajmują miejsce w samochodzie lub z wielkim wyprzedzeniem kupują bilety na autokar.
Rząd przypomina, że w tej chwili deficyt francuskich kolei państwowych SNCF sięga 40 miliardów euro, mimo że co roku do kasy kolei państwo przekazuje 14 miliardów euro. Reformy są konieczne, stąd nieustępliwa postawa premiera Edouarda Philippe’a, który twardo odrzuca możliwość ustępstw w kluczowych dla zmian sprawach - otwarcia rynku kolejowego przed konkurencją i statusu zawodowego kolejarzy. Ci zaś nazywają negocjacje z władzami maskaradą.
Jak wynika z wczorajszego sondażu 56 procent ankietowanych nie widzi uzasadnienia dla strajku kolejarzy.

Radio Szczecin