Tragicznie zakończył się weekend dla dwóch polskich turystów w Skandynawii. W Danii utonął 57-letni mężczyzna. W Norwegii dwudziestokilkuletni Polak poniósł śmierć, kiedy przypadkowo wpadł do wodospadu w pobliżu Stavanger.
Trzech mężczyzn z Polski spędzało w sobotę wolne popołudnie na wędkowaniu i piciu alkoholu w pobliżu dawnej przeprawy promowej w miejscowości Nyborg, położonej na zachód od Odense.
- Jeden z nich postanowił sobie popływać. Po kilku minutach z nieznanych powodów mężczyzna zniknął pod powierzchnią wody. Jego koledzy, po kilkunastu minutach odnaleźli nieprzytomnego kolegę leżącego w wodzie - powiedział duńskiej telewizji Lars Fredensborg z komisariatu policji w Fyn. Pomimo wielu prób reanimacji jego życia nie udało się uratować. Zmarł w szpitalu w Odense.
Tego samego dnia nad wodospadem Månafossen niedaleko norweskiego Stavanger, młody turysta z Polski prawdopodobnie pośliznął się i wpadł do wody, tuż przy ujściu wodospadu. Lekarz zespołu śmigłowca ratunkowego stwierdził na miejscu zgon mężczyzny.
- Jeden z nich postanowił sobie popływać. Po kilku minutach z nieznanych powodów mężczyzna zniknął pod powierzchnią wody. Jego koledzy, po kilkunastu minutach odnaleźli nieprzytomnego kolegę leżącego w wodzie - powiedział duńskiej telewizji Lars Fredensborg z komisariatu policji w Fyn. Pomimo wielu prób reanimacji jego życia nie udało się uratować. Zmarł w szpitalu w Odense.
Tego samego dnia nad wodospadem Månafossen niedaleko norweskiego Stavanger, młody turysta z Polski prawdopodobnie pośliznął się i wpadł do wody, tuż przy ujściu wodospadu. Lekarz zespołu śmigłowca ratunkowego stwierdził na miejscu zgon mężczyzny.

Radio Szczecin