Sąd w Moskwie zaocznie aresztował Dmitrija Buczenkowa pod zarzutem udziału w nielegalnej demonstracji 6 maja 2012 roku. Mężczyźnie groził w Rosji wyrok do 10 lat łagru. Buczenkow czekał na proces w domowym areszcie. W listopadzie ubiegłego roku zniknął. Kilka tygodni później jego brat oświadczył, że polityk schronił się w jednym z krajów Unii Europejskiej.
Z informacji przekazanych przez radio Echo Moskwy wynika, że opozycjonista przebywa na Litwie, gdzie otrzymał status uchodźcy politycznego. To nie pierwszy przypadek ucieczki opozycjonistów z Rosji. Według lidera Partii Narodowej Wolności Ilii Jaszyna, po protestach z 6 maja 2012 roku, gdy doszło do starć demonstrantów z policją, wiele osób pod wpływem represji zrezygnowało z działalności politycznej, bądź uciekło z kraju.
- Na opozycję wywierano ogromną presję. Dziesiątki ludzi przeszło przez więzienia, część liderów musiało wyjechać z kraju, inni trafili za kraty, a niektórzy znaleźli się w grobie jak Borys Niemcow - tłumaczy Ilia Jaszyn.
Kilka dni wcześniej jeden z bliskich współpracowników lidera opozycji Aleksieja Nawalnego - Dmitrij Titkow złożył wniosek o azyl polityczny w Szwecji.
- Na opozycję wywierano ogromną presję. Dziesiątki ludzi przeszło przez więzienia, część liderów musiało wyjechać z kraju, inni trafili za kraty, a niektórzy znaleźli się w grobie jak Borys Niemcow - tłumaczy Ilia Jaszyn.
Kilka dni wcześniej jeden z bliskich współpracowników lidera opozycji Aleksieja Nawalnego - Dmitrij Titkow złożył wniosek o azyl polityczny w Szwecji.

Radio Szczecin