Amerykańscy dyplomaci krytykują Moskwę za eskalację konfliktu z Ukrainą. Ambasador USA przy ONZ nazywa działania Rosji na Morzu Azowskim oburzającymi a szef amerykańskiej dyplomacji mówi o łamaniu prawa międzynarodowego. Prezydent Donald Trump jest bardziej powściągliwy w krytyce Rosji.
Sekretarz stanu Mike Pompeo wydał oświadczenie, w którym odpowiedzialnością za incydent na Morzu Azowskim obarczył Rosję, a działania Moskwy ocenił jako agresję, niebezpieczną eskalację konfliktu z Ukrainą i naruszenie suwerenności tego kraju. Minister rozmawiał na ten temat telefonicznie z prezydentem Petrem Poroszenką. Ostrych słów pod adresem Rosji nie szczędziła amerykańska ambasador przy ONZ Nikki Haley.
- To arogancki akt, który społeczność międzynarodowa musi potępić i którego nigdy nie może zaakceptować - mówiła podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Reakcja prezydenta Trumpa na eskalację konfliktu rosyjsko-ukraińskiego była stonowana. - Nie podoba nam się to, co się dzieje, w jedną czy drugą stronę. Mam nadzieję, że uda im się to uporządkować. Europa też nie jest zachwycona. Razem nad tym pracujemy - oświadczył amerykański prezydent.
Przedstawiciele amerykańskich władz ostrzegają Rosję przed konsekwencjami agresywnych działań wobec Ukrainy. Waszyngton nie sygnalizuje jednak na razie zamiaru zaostrzenia sankcji wobec Rosji.
- To arogancki akt, który społeczność międzynarodowa musi potępić i którego nigdy nie może zaakceptować - mówiła podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Reakcja prezydenta Trumpa na eskalację konfliktu rosyjsko-ukraińskiego była stonowana. - Nie podoba nam się to, co się dzieje, w jedną czy drugą stronę. Mam nadzieję, że uda im się to uporządkować. Europa też nie jest zachwycona. Razem nad tym pracujemy - oświadczył amerykański prezydent.
Przedstawiciele amerykańskich władz ostrzegają Rosję przed konsekwencjami agresywnych działań wobec Ukrainy. Waszyngton nie sygnalizuje jednak na razie zamiaru zaostrzenia sankcji wobec Rosji.

Radio Szczecin