Wzmocnione patrole służb bezpieczeństwa wysłano na ulice miast Iranu. Władze obawiają się, że tak jak w sobotę, w niedzielę wieczorem znów może dojść do antyrządowych protestów.
Już teraz w kilku miastach, w tym w Teheranie, zebrały się grupy ludzi, którzy domagają się dymisji odpowiedzialnych za katastrofę ukraińskiego samolotu, w tym najwyższego przywódcy duchowego Iranu.
W sobotnich manifestacjach w Teheranie wzięło udział około tysiąca osób, głównie studentów. Według informacji niezależnych mediów i miejscowych aktywistów, w niedzielę doszło już do kolejnych protestów, zarówno w Iranie jak i w innych miastach. Demonstracje spodziewane są także wieczorem.
Uczestnicy manifestacji domagają się dymisji irańskich władz, w tym ajatollaha Alego Chameneiego. Oskarżają go, że ukrywał prawdę w sprawie katastrofy ukraińskiego samolotu, w której zginęło 176 osób. Dopiero po trzech dniach od wypadku Iran przyznał pod presją Zachodu, że maszyna została omyłkowo zestrzelona.
Do prorządowych protestu doszło z kolei przed brytyjską ambasadą w Teheranie. “Obecność Brytyjczyków tutaj służy jedynie szpiegostwu i podsycaniu niepokojów” - mówiła jedna z uczestniczek. Wczoraj w czasie antyrządowej demonstracji irańskie służby zatrzymały na kilkadziesiąt minut brytyjskiego ambasadora w Teheranie. Mężczyznę oskarżono o udział w nielegalnym zgromadzeniu, choć on sam tłumaczył, że wziął udział jedynie w uroczystości na cześć ofiar katastrofy. Dyplomata został dzisiaj ponownie wezwany na rozmowę do irańskiego MSZ, a Wielka Brytania wysłała w tej sprawie protest.
Prezydent Iranu spotkał się w niedzielę z emirem Kataru, jednym z najważniejszych sojuszników Teheranu w regionie. Obaj politycy zaapelowali o deeskalację napięcia na Bliskim Wschodzie.
W katastrofie samolotu ukraińskich linii lotniczych w Teheranie zginęło 176 osób. Doszło do niej w czasie najpoważniejszej od lat eskalacji napięcia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Wszystko po tym jak na początku stycznia pocisk wystrzelony z amerykańskiego drona zabił najważniejszego irańskiego dowódcę wojskowego, generała Ghassema Sulejmaniego. Stany Zjednoczone oskarżały go o terroryzm i planowanie ataków na amerykańskie placówki dyplomatyczne. W odwecie, kilka dni później Iran ostrzelał dwie amerykańskie bazy w Iraku. Kilka godzin po ostrzale ukraiński samolot rozbił się w Teheranie.
Irańskie władze zaprosiły już lotniczych ekspertów ze świata, by pomogli oni w dochodzeniu na temat szczegółowych przyczyn katastrofy.
W sobotnich manifestacjach w Teheranie wzięło udział około tysiąca osób, głównie studentów. Według informacji niezależnych mediów i miejscowych aktywistów, w niedzielę doszło już do kolejnych protestów, zarówno w Iranie jak i w innych miastach. Demonstracje spodziewane są także wieczorem.
Uczestnicy manifestacji domagają się dymisji irańskich władz, w tym ajatollaha Alego Chameneiego. Oskarżają go, że ukrywał prawdę w sprawie katastrofy ukraińskiego samolotu, w której zginęło 176 osób. Dopiero po trzech dniach od wypadku Iran przyznał pod presją Zachodu, że maszyna została omyłkowo zestrzelona.
Do prorządowych protestu doszło z kolei przed brytyjską ambasadą w Teheranie. “Obecność Brytyjczyków tutaj służy jedynie szpiegostwu i podsycaniu niepokojów” - mówiła jedna z uczestniczek. Wczoraj w czasie antyrządowej demonstracji irańskie służby zatrzymały na kilkadziesiąt minut brytyjskiego ambasadora w Teheranie. Mężczyznę oskarżono o udział w nielegalnym zgromadzeniu, choć on sam tłumaczył, że wziął udział jedynie w uroczystości na cześć ofiar katastrofy. Dyplomata został dzisiaj ponownie wezwany na rozmowę do irańskiego MSZ, a Wielka Brytania wysłała w tej sprawie protest.
Prezydent Iranu spotkał się w niedzielę z emirem Kataru, jednym z najważniejszych sojuszników Teheranu w regionie. Obaj politycy zaapelowali o deeskalację napięcia na Bliskim Wschodzie.
W katastrofie samolotu ukraińskich linii lotniczych w Teheranie zginęło 176 osób. Doszło do niej w czasie najpoważniejszej od lat eskalacji napięcia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Wszystko po tym jak na początku stycznia pocisk wystrzelony z amerykańskiego drona zabił najważniejszego irańskiego dowódcę wojskowego, generała Ghassema Sulejmaniego. Stany Zjednoczone oskarżały go o terroryzm i planowanie ataków na amerykańskie placówki dyplomatyczne. W odwecie, kilka dni później Iran ostrzelał dwie amerykańskie bazy w Iraku. Kilka godzin po ostrzale ukraiński samolot rozbił się w Teheranie.
Irańskie władze zaprosiły już lotniczych ekspertów ze świata, by pomogli oni w dochodzeniu na temat szczegółowych przyczyn katastrofy.

Radio Szczecin