W 76. rocznicę Akcji Bojowej "Kutschera" oddano hołd jej uczestnikom z Oddziału Dywersji Bojowej Kedywu KG AK "Pegaz" .
Złożono kwiaty przy kamieniu pamiątkowym w Alejach Ujazdowskich w Warszawie - miejscu wykonania przez polski podziemny wymiar sprawiedliwości wyroku na dowódcy SS i policji dystryktu warszawskiego, generale Franzu Kutscherze, nazywanym „Katem Warszawy".
Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk mówił podczas uroczystości, że nie był to zamach, jak potocznie mówi się o tym wydarzeniu.
- To była akcja bojowa, która de facto była wykonaniem wyroku śmierci, wydanym przez polskie państwo działające w podziemiu, na zbrodniarzu odpowiedzialnym za śmierć setek tysięcy obywateli polskich znajdujących się pod okupacją niemiecką - powiedział Jan Józef Kasprzyk.
Sławomir Chojecki, syn uczestniczki akcji Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej ps. "Kama", przypomniał, że przeprowadzeniem operacji zajął się oddział do zadań specjalnych " Pegaz” Armii Krajowej.
- Był dowodzony przez cichociemnego kapitana Adama Borysa pseudonim „Dyrektor”. W akcji zginęło lub zmarło od ran czterech uczestników - mówił potomek działaczki polskiego podziemia.
W operacji wykonania wyroku na znienawidzonym "Kacie Warszawy" wzięło udział 12 osób - dziewięciu żołnierzy i trzy łączniczki. W kwietniu 2016 roku zmarła ostatnia żyjąca uczestniczka akcji Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis”.
Uczestnicy obchodów złożyli również kwiaty przed tablicą upamiętniającą rozstrzelanie przez Niemców trzystu mieszkańców Warszawy w odwecie za zabicie generała Kutschery.
Była to jedna z najsłynniejszych akcji polskiego zbrojnego podziemia. Została przeprowadzona w biały dzień, w centrum miasta - w Alejach Ujazdowskich, niedaleko domu niemieckiego zbrodniarza i siedziby Gestapo. Starannie przygotowana operacja trwała minutę i czterdzieści sekund.
Uczestnicy obchodów złożyli również kwiaty przed tablicą upamiętniającą rozstrzelanie przez Niemców 300 mieszkańców Warszawy w odwecie za zabicie generała Kutschery. W uroczystościach wzięli udział żołnierze Armii Krajowej, między innymi z Batalionu „Parasol” i „Zośka”, uczniowie z warszawskich szkół, przedstawiciele władz państwowych, samorządowych i mieszkańcy stolicy.
Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk mówił podczas uroczystości, że nie był to zamach, jak potocznie mówi się o tym wydarzeniu.
- To była akcja bojowa, która de facto była wykonaniem wyroku śmierci, wydanym przez polskie państwo działające w podziemiu, na zbrodniarzu odpowiedzialnym za śmierć setek tysięcy obywateli polskich znajdujących się pod okupacją niemiecką - powiedział Jan Józef Kasprzyk.
Sławomir Chojecki, syn uczestniczki akcji Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej ps. "Kama", przypomniał, że przeprowadzeniem operacji zajął się oddział do zadań specjalnych " Pegaz” Armii Krajowej.
- Był dowodzony przez cichociemnego kapitana Adama Borysa pseudonim „Dyrektor”. W akcji zginęło lub zmarło od ran czterech uczestników - mówił potomek działaczki polskiego podziemia.
W operacji wykonania wyroku na znienawidzonym "Kacie Warszawy" wzięło udział 12 osób - dziewięciu żołnierzy i trzy łączniczki. W kwietniu 2016 roku zmarła ostatnia żyjąca uczestniczka akcji Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis”.
Uczestnicy obchodów złożyli również kwiaty przed tablicą upamiętniającą rozstrzelanie przez Niemców trzystu mieszkańców Warszawy w odwecie za zabicie generała Kutschery.
Była to jedna z najsłynniejszych akcji polskiego zbrojnego podziemia. Została przeprowadzona w biały dzień, w centrum miasta - w Alejach Ujazdowskich, niedaleko domu niemieckiego zbrodniarza i siedziby Gestapo. Starannie przygotowana operacja trwała minutę i czterdzieści sekund.
Uczestnicy obchodów złożyli również kwiaty przed tablicą upamiętniającą rozstrzelanie przez Niemców 300 mieszkańców Warszawy w odwecie za zabicie generała Kutschery. W uroczystościach wzięli udział żołnierze Armii Krajowej, między innymi z Batalionu „Parasol” i „Zośka”, uczniowie z warszawskich szkół, przedstawiciele władz państwowych, samorządowych i mieszkańcy stolicy.

Radio Szczecin