Wszystkie oczy w Stanach Zjednoczonych skierowane są na Georgię. Tam liczone są ostatnie głosy w wyborczej dogrywce o dwa miejsca w Senacie. Wybory te zdecydują, jak na najbliższe lata ukształtują się w USA polityczne siły.
W tej chwili wynik jest tak zbliżony, że trudno będzie w najbliższych godzinach wskazać ostatecznych zwycięzców. W pojedynku demokraty Raphela Warnock’a ze starającą się o reelekcję Kate Loeffler, ten pierwszy prowadzi różnicą niecałego procenta głosów. W drugiej bitwie demokraty Joe Ossoff’a i republikanina Davida Perdue jest wirtualny remis 50 do 50 procent. Do policzenia zostało jeszcze około 3 procent głosów. W takiej sytuacji każdy z nich jest na wagę złota.
Jeżeli dwa miejsca w Senacie wygrają w Georgii demokraci, to wówczas w Izbie Wyższej obie główne partie będą miały po 50 reprezentantów. Jeden głos przypada jednak wiceprezydentowi. W tym przypadku demokratce Kamali Harris. Wtedy ugrupowanie to będzie miało w USA pełnie władze, posiadając większość w obu izbach Kongresu oraz prezydenta. Dlatego republikanie, aby mieć wpływ na rządzenie, muszą wygrać w Senacie co najmniej jedno miejsce.
Jeżeli dwa miejsca w Senacie wygrają w Georgii demokraci, to wówczas w Izbie Wyższej obie główne partie będą miały po 50 reprezentantów. Jeden głos przypada jednak wiceprezydentowi. W tym przypadku demokratce Kamali Harris. Wtedy ugrupowanie to będzie miało w USA pełnie władze, posiadając większość w obu izbach Kongresu oraz prezydenta. Dlatego republikanie, aby mieć wpływ na rządzenie, muszą wygrać w Senacie co najmniej jedno miejsce.

Radio Szczecin
