Julian Assange nie wyjdzie na wolność. Londyński sąd nie zgodził się na wypuszczenie go za kaucją.
Dwa dni temu ta sama sędzia zablokowała ekstradycję Assange'a do USA, gdzie miałby być sądzony za szpiegostwo. Ale to nie koniec, bo Amerykanie zapowiedzieli apelację.
Sąd uznał, że do czasu zakończenia procesu Julian Assange musi pozostać w więzieniu Belmharsh, bo jest ryzyko powtórki scenariusza podobnego do tego sprzed niemal ośmiu lat. Wtedy Australijczyk ukrył się przed sądem w ambasadzie Ekwadoru.
- Są poważne przesłanki, by wierzyć, że gdyby pan Assange został dziś wypuszczony, nie pojawiłby się przed sądem podczas procesu apelacyjnego - stwierdziła sędzia.
Redaktor naczelny Wikileaks nazwał ten werdykt "niesprawiedliwym i nielogicznym".
- Dwa dni temu sędzia podjęła decyzję motywowaną stanem zdrowia Juliana, stanem spowodowanym przez jego pobyt w więzieniu. Nakazanie mu, by powrócił do tego więzienia jest pozbawione logiki - przekonywał Kristinn Hrafnsson.
I zapowiedział, że obrońcy Australijczyka prawdopodobnie złożą apelację.
Dwa dni temu ten sam sąd zablokował ekstradycję. Odrzucił twierdzenia obrońców działacza, że w Stanach czekałby go nieuczciwy, polityczny proces, naruszający wolność słowa. Ale nie zgodził się na jego wyjazd Australijczyka, bo jest on w złym stanie psychicznym i mógłby popełnić samobójstwo.
USA oskarża twórcę Wikileaks, ze naraził ludzkie życie wykradając i publikując dyplomatyczne i wojskowe tajne dokumenty, bez wykreślenia danych wrażliwych pozwalających na zidentyfikowanie np. dysydentów z Iraku i Afganistanu.
Obrońcy twórcy Wikileaks odpowiadają, że ściganie Juliana Assange'a to dławienie wolności słowa i prasy oraz ograniczenie prawa obywateli do informacji.
Sąd uznał, że do czasu zakończenia procesu Julian Assange musi pozostać w więzieniu Belmharsh, bo jest ryzyko powtórki scenariusza podobnego do tego sprzed niemal ośmiu lat. Wtedy Australijczyk ukrył się przed sądem w ambasadzie Ekwadoru.
- Są poważne przesłanki, by wierzyć, że gdyby pan Assange został dziś wypuszczony, nie pojawiłby się przed sądem podczas procesu apelacyjnego - stwierdziła sędzia.
Redaktor naczelny Wikileaks nazwał ten werdykt "niesprawiedliwym i nielogicznym".
- Dwa dni temu sędzia podjęła decyzję motywowaną stanem zdrowia Juliana, stanem spowodowanym przez jego pobyt w więzieniu. Nakazanie mu, by powrócił do tego więzienia jest pozbawione logiki - przekonywał Kristinn Hrafnsson.
I zapowiedział, że obrońcy Australijczyka prawdopodobnie złożą apelację.
Dwa dni temu ten sam sąd zablokował ekstradycję. Odrzucił twierdzenia obrońców działacza, że w Stanach czekałby go nieuczciwy, polityczny proces, naruszający wolność słowa. Ale nie zgodził się na jego wyjazd Australijczyka, bo jest on w złym stanie psychicznym i mógłby popełnić samobójstwo.
USA oskarża twórcę Wikileaks, ze naraził ludzkie życie wykradając i publikując dyplomatyczne i wojskowe tajne dokumenty, bez wykreślenia danych wrażliwych pozwalających na zidentyfikowanie np. dysydentów z Iraku i Afganistanu.
Obrońcy twórcy Wikileaks odpowiadają, że ściganie Juliana Assange'a to dławienie wolności słowa i prasy oraz ograniczenie prawa obywateli do informacji.

Radio Szczecin