Rząd Norwegii zamierza do 2030 roku doprowadzić do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla m.in. w transporcie i rolnictwie o 45 procent. W realizacji celu ma pomóc trzykrotna podwyżka podatku klimatycznego.
Władze Norwegii, aby osiągnąć ten cel, stawiają przede wszystkim na stopniowe ograniczanie emisji spalin w transporcie. Od przyszłego roku samorządy oraz instytucje publiczne będą zobligowane do zakupów samochodów i furgonetek o napędzie elektrycznym. W 2025 roku wymóg będzie dotyczył również autobusów miejskich.
Za dwa lata obowiązywały będą nowe przepisy w transporcie morskim. W pierwszej kolejności będą promowały nisko i zeroemisyjne promy oraz statki pasażerskie.
Zwiększy się rola biopaliw, a dzięki porozumieniu rządu z przedstawicielami rolników zakłada się zwiększenie absorpcji dwutlenku węgla w rolnictwie o 5 mln ton w ciągu najbliższych dziesięciu lat.
Zachętą do redukowania emisji spalin ma być wzrost podatku CO2 z obecnych 590 do 2000 koron, czyli 193 euro w 2030 roku.
Przedstawiony w piątek rządowy Plan Klimatyczny jest konsekwencją ratyfikowanego przez Norwegię "Porozumienia Paryskiego" z 2015 roku, którego celem jest zahamowanie emisji gazów cieplarnianych.
Za dwa lata obowiązywały będą nowe przepisy w transporcie morskim. W pierwszej kolejności będą promowały nisko i zeroemisyjne promy oraz statki pasażerskie.
Zwiększy się rola biopaliw, a dzięki porozumieniu rządu z przedstawicielami rolników zakłada się zwiększenie absorpcji dwutlenku węgla w rolnictwie o 5 mln ton w ciągu najbliższych dziesięciu lat.
Zachętą do redukowania emisji spalin ma być wzrost podatku CO2 z obecnych 590 do 2000 koron, czyli 193 euro w 2030 roku.
Przedstawiony w piątek rządowy Plan Klimatyczny jest konsekwencją ratyfikowanego przez Norwegię "Porozumienia Paryskiego" z 2015 roku, którego celem jest zahamowanie emisji gazów cieplarnianych.

Radio Szczecin