Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat
  Autopromocja  
Zobacz
  Reklama  
Zobacz

Flagi Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Fot. EC - Audiovisual Service / Mauro Bottaro
Flagi Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Fot. EC - Audiovisual Service / Mauro Bottaro
Miesiąc po zakończeniu okresu przejściowego brexit daje się we znaki Brytyjczykom. Efektem są problemy z dostawami, zwiększone koszty i biurokracja dla niektórych przedsiębiorców oraz dodatkowe opłaty przy odbieraniu przesyłek.
"Daily Telegraph" pisze o tym, że brytyjskie zrzeszenie przewoźników drogowych ostrzega, iż wielu firmom grozi likwidacja. Analiza The Road Haulage Association wskazuje na to, że ruch w portach stanowi ok. 70 procent ruchu przedbrexitowego.

- Nagle znacząco ubyło mi godzin pracy. Jest tak, jakbym nie pracował przez dodatkowy dzień w tygodniu - mówi Łukasz Siepetowski, kierowca i współtwórca serwisu Kierowcyhgv.uk.

Według badań zrzeszenia wytwórców Make UK, 60 procent firm z sektora przemysłowego narzeka na dodatkowe komplikacje po tym, jak pierwszego stycznia zakończył się roczny okres przejściowy, kiedy to po obu stronach granicy obowiązywały stare zasady. Większość utrudnień nie dotyczy Irlandii Północnej, która jako jedyna część Królestwa de facto pozostała częścią wspólnego rynku dla towarów.

- Dodatkowa biurokracja to trwały wzrost kosztów. On już nie zniknie - podkreśla Thomas Sampson z London School of Economics.

Ale rozmówca Polskiego Radia zastrzega, że w niektórych sferach sytuacja może ulec pewnej poprawie, gdy przedsiębiorcy nauczą się, jak działają nowe reguły. O wielu z nich dowiedzieli się na tydzień przed ich wejściem w życie.

Na dodatkowe kontrole narzekają rybacy. Oczekiwanie na granicy sprawia, że ich połowy się psują, nie można ich sprzedać. Unia Europejska to ich główny rynek zbytu, szczególnie, że Brytyjczycy łowią np. dużo śledzi, ale na Wyspach nie są one popularne, więc większość powinna trafić na eksport.

Gdy do drzwi Brytyjczyka, czy polskiego imigranta zadzwoni kurier, niewykluczone, że w wielu przypadkach będzie musiał uiścić dodatkowe opłaty, w tym VAT. Co więcej, skomplikowany mechanizm naliczania opłat oznacza, że często o wysokości rachunku klienci dowiadują się przy odbiorze paczki. Jeden z przykładów opisuje "Financial Times". Pewien mieszkaniec Wysp zamówił z Niemiec sprzęt elektroniczny o wartości 50 euro. Dodatkowe opłaty wyniosły 70 funtów. William Bain z BRC - brytyjskiego zrzeszenia handlowców mówi FT, że tego mechanizmu nie da się poprawić. Niektórzy klienci decydują się nie przyjmować pakunku. Część firm z kontynentu, szczególnie mniejszych, zrezygnowała z wysyłania produktów do Wielkiej Brytanii.

Brytyjski rząd twierdzi, że to przejściowe problemy, które są naturalną konsekwencją zmiany reguł. Administracja Borisa Johnsona utrzymuje, że na dłuższą metę Królestwo zyska na brexicie, bo może otworzyć się na globalne rynki.

W poniedziałek Londyn złożył oficjalnie wniosek o przystąpienie do Porozumieniu na rzecz Partnerstwa Transpacyficznego. W jego skład wchodzi jedenaście krajów, między innymi Australia, Malezja i Singapur.

"Możemy teraz korzystać ze wspaniałych możliwości przysługujących niezależnie handlującemu krajowi" - pisze w "Telegraphie" minister handlu międzynarodowego Liz Truss.

- Oczywiście lepiej jest, gdy twoje główne rynki rozwijają się szybciej niż strefa euro - podkreśla Graham Gudgin, ekonomista z Uniwersytetu w Cambridge.

Wbrew większości ekonomistów uważa, że negatywny wpływ brexitu na gospodarkę jest przeceniany. Graham Gudgin zastrzega jednak, że pozytywne efekty nowej umowy będą ograniczane przez odległość geograficzną oraz fakt, że brytyjska gospodarka oparta jest przede wszystkim na usługach, a nie na wymianie towarowej.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

  Autopromocja  
Zobacz

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty