Stany Zjednoczone zajmą bezkompromisowe stanowisko w negocjacjach z Chinami, do których dojdzie w czwartek na Alasce.
To pierwsza dyplomatycznych rozmowy obu krajów od czerwca. Oba państwa posiadają największe gospodarki na świecie.
Będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie wysokiej rangi urzędników od czasu, kiedy prezydentem Stanów Zjednoczonych został Joe Biden.
Pekin apeluje o poprawienie stosunków dyplomatycznych obu krajów, które są obecnie najgorsze od dziesięcioleci. Waszyngton w odpowiedzi podkreślił, że rozmowy na Alasce będą jednorazowe, a przyszła współpraca zależy od stanowiska Pekinu.
- Z niecierpliwością czekamy na możliwość przedstawienia w bardzo jasny sposób naszym chińskim partnerom niektórych obaw, które mamy w związku z podejmowanymi przez Chiny działaniami - powiedział sekretarz stanu USA, Antony Blinken.
Przybędzie on na Alaskę w drodze powrotnej z Japonii. Ze względu na ograniczenia dotyczące COVID-19 nie ma planów wspólnego posiłku, co było cechą ostatnich wymian. Wiele wskazuje na to, że obie strony mają bardzo rozbieżne wobec siebie oczekiwania.
Będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie wysokiej rangi urzędników od czasu, kiedy prezydentem Stanów Zjednoczonych został Joe Biden.
Pekin apeluje o poprawienie stosunków dyplomatycznych obu krajów, które są obecnie najgorsze od dziesięcioleci. Waszyngton w odpowiedzi podkreślił, że rozmowy na Alasce będą jednorazowe, a przyszła współpraca zależy od stanowiska Pekinu.
- Z niecierpliwością czekamy na możliwość przedstawienia w bardzo jasny sposób naszym chińskim partnerom niektórych obaw, które mamy w związku z podejmowanymi przez Chiny działaniami - powiedział sekretarz stanu USA, Antony Blinken.
Przybędzie on na Alaskę w drodze powrotnej z Japonii. Ze względu na ograniczenia dotyczące COVID-19 nie ma planów wspólnego posiłku, co było cechą ostatnich wymian. Wiele wskazuje na to, że obie strony mają bardzo rozbieżne wobec siebie oczekiwania.

Radio Szczecin