Zakażony koronawirusem polski dyplomata ewakuowany z Indii. Na lotnisku w Warszawie wylądował samolot, na podkładzie którego - oprócz pracownika ambasady - była jego ciężarna żona i czworo dzieci.
W rozmowie z Polskim Radiem Poznań wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk zaznaczył, że pierwsze informacje o ciężkim stanie polskiego dyplomaty dotarły w nocy z piątku na sobotę. Dodał, że decyzja zapadła na podstawie informacji przekazanych przez ambasadora - o tym, że sytuacja jest niezwykle trudna, nie ma możliwości przyjęcia do szpitala, nie ma dostępu tlenu. - Nasza placówka była zmuszona szukać tlenu, gdzie się da. W pewnym momencie udało się dostać butlę z tlenem z delegatury Unii Europejskiej, która nam taką butlę podarowała, ale to wystarczyło na stosunkowo krótki okres. Wobec takiej sytuacji zapadła decyzja o ewakuacji - poinformował Szymon Szynkowski vel Sęk.
Samolot, który poleciał do Indii po polskiego dyplomatę, zabrał do naszej ambasady koncentratory tlenu na wypadek kolejnych zakażeń wśród pracowników placówki. Wiceszef MZS zapewnił, że na razie nie ma tam kolejnych zakażeń. Jak podkreślił, pracownicy - w miarę możliwości - na szczęście się nie widują. Nie widzieli się też w ostatnim czasie z zakażonym pracownikiem. - Placówka pracuje stabilnie, ale w zasadzie w 95 procentach na pracy zdalnej, bo sytuacja [epidemiczna] w Indiach jest jedną z najtrudniejszych na świecie - zaznaczył wiceszef dyplomacji.
Wiceminister spraw zagranicznych podkreślił dobrą koordynację i współpracę kilku podmiotów - Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Zdrowia, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i Lotniczego Pogotowia Ratowniczego.
Ewakuacja dyplomaty była koordynowana przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
Samolot, który poleciał do Indii po polskiego dyplomatę, zabrał do naszej ambasady koncentratory tlenu na wypadek kolejnych zakażeń wśród pracowników placówki. Wiceszef MZS zapewnił, że na razie nie ma tam kolejnych zakażeń. Jak podkreślił, pracownicy - w miarę możliwości - na szczęście się nie widują. Nie widzieli się też w ostatnim czasie z zakażonym pracownikiem. - Placówka pracuje stabilnie, ale w zasadzie w 95 procentach na pracy zdalnej, bo sytuacja [epidemiczna] w Indiach jest jedną z najtrudniejszych na świecie - zaznaczył wiceszef dyplomacji.
Wiceminister spraw zagranicznych podkreślił dobrą koordynację i współpracę kilku podmiotów - Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Zdrowia, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i Lotniczego Pogotowia Ratowniczego.
Ewakuacja dyplomaty była koordynowana przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Radio Szczecin